poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 9

Harry wpadł na pomysł aby poleżeć na trawie, ale uwaga na mokrej trawie. Nie wiem co było w tym fajnego ale w końcu przystałam na Jego gadanie i się położyłam obok. On był w samych bokserkach przez co jego mięśnie było bardzo wyraźnie widać no i dół, o mój boże.. Jego pupa była mała ale nie taka bardzo mała tylko tak seksownie mała, przód no cóż chyba nie będzie dobrego komentarza na to, chodź nie, nazwę do jednym słowem...Cudo... Oj tak zdecydowanie każda dziewczyna, która widziała go była zachwycona a te co nie widziały mają wielkiego pecha. Boże Lucy o czym Ty do cholery myślisz.. Kiedy leżał, Jego włosy bardzo fajnie rozłożyły się na trawie i gdyby mi się tak ułożyły to wyglądałabym jak stary, mokry, zapyziały mop. A on wyglądał jak jakiś bóg seksu o ile takowy istniał. Jeśli nie to trudno, on był moim bogiem, bardzo seksownym...podniecającym i oż cholera... Zaczynałam nie tylko czuć do Niego pożądanie ale i coś więcej..
Przyglądałam mu się kiedy miał zamknięte oczy i chyba to wyczuł bo pokazały mu się te Jego dołeczki a dołeczki oznaczały, że uśmiechał się od ucha do ucha i szczerzył te swoje nieziemsko białe zęby.. Ja byłam w samej bieliźnie, miałam na sobie czarny stanik w groszki i majtki figi co nie było dobre jeśli patrzeć na to, że gdy były mokre to właściwie było wszystko przez nie widać.
Oczywiście Harry nie omieszkał się skomentować jak dużo lepiej wyglądałabym bez nich i że gdy jestem w nich to ma ochotę ściągnąć je zębami. 
- Harry, zaczyna mi być zimno czy możemy iść do domu?
Poderwał się i spojrzał na mnie szybko.
- O matko to czemu nie mówisz...
Przyłożył rękę na twarzy i się uśmiechnął.
- Jesteś taka nierozważna...
Co do cholery? To on mnie namówił żebym tu się położyła.
- Styles!
Zaczęłam groźno na co on zaczął prawie, że pękać ze śmiechu.
- Mogę wiedzieć co Cię tak śmieszy?
- Ty kochanie, bo ja żartowałem. Chodź do domu będziesz chora.
Podniósł się i podał mi rękę. A ja użyłam swojego wspaniałego sformułowania, które używałam kiedyś.
- Jesteś dupkiem...
- Ha ha ale seksownym kochanie...
Przerzucił mnie przez siebie i zaczął iść do domu.
- Czy Ciebie do reszty pogięło!? Harry postaw mnie!
- No co Ty złociutka to za tego dupka!
Kiedy doszliśmy do domu Harry położył mnie na kanapie i usiadł na mnie okrakiem.
Popatrzył się figlarny wzrokiem a ja popatrzyłam się na niego pytająco.
- Chciałbym dokończyć to co zaczęliśmy wczoraj  ale niestety przerwała nam moja mama.
O cholera, o cholera, o cholera!!!
Harry zaczął całować mój brzuch i zataczać na nim językiem kółka, doprowadzało mnie do do szału.
Po chwili przeniósł się na moją szyję a ja bawiłam się Jego włosami i odchyliłam się trochę do tyłu.
Jedną ręką bawił się gumką od moich majtek i lekko jakby niechcący wkładał tam trochę palec wskazujący a ja dostawałam to następnych dreszczy.
- Harry...
- Tak maleńka szepcz moje imię a dam Ci taką rozkosz jakiej nigdy nie dostałaś.
Kiedyś miałam swój pierwszy raz i przechodziłam te wszystkie pieszczoty ale niczym się to nie równało do tego co przechodziłam teraz. Tamto było niesmaczne nachalne i wcale nie było przyjemne a z Harrym... Czułam się dosłownie jakbym wszystko robiła pierwszy raz. Każdy Jego dotyk sprawiał, że drżałam i chodź nie byliśmy nawet razem o zgrozo... To i tak chciałam żeby jemu było dobrze i mnie oczywiście również.
Delikatnie mnie uniósł i odpiął zapinkę od biustonosza aby móc go zdjąć. Kiedy zobaczył moje piersi ponownie westchnął z rozkoszy i pocałował je zataczając kółka na moich sutkach. Jęk, który się ze mnie wydobył był falą rozkoszy, która mnie zalała.
Następnym krokiem Harrego było włożenie jednego palca w moje figi i poruszenie nim po całej mojej kobiecości. Miałam dreszcze... Harry patrzył mi w oczy i pomału zdjął ze mnie moje majtki..
- Harry... Ja...
- Ciii... Chce abyś dla mnie doszła, nic więcej nie chce kochanie po prostu pozwól mi zrobić Ci dobrze.
Gdzie ten facet się uchował co?  Nie mogłam myśleć nad tym bo Harry wsunął dwa palce we mnie i o niczym nie myślałam, miałam tylko przed oczami Jego oczy a zaraz po tym musiałam je zamknąć aby nie krzyczeć z rozkoszy, ponieważ obiekt moich westchnień przeszedł do bardziej konkretnych rzeczy i położył głowę między moje uda a ja widziałam tylko Jego włosy i czułam Harrego język, który wyprawiał cuda na mojej kobiecości. W pewnej chwili nie wiedziałam już co się dzieje kiedy włożył język trochę głębiej i zaczął nim dziwnie poruszać odpłynęłam, fala gorąca jaka mnie przeszła była nie do wytrzymania. Myślałam, że się spale tak mi było gorąco, z mojego gardła wydobył się jęk i imię sprawcy mojej rozkoszy.  Co się w sumie dziwić, nie przeżywałam orgazmu od wieków..
Kiedy wrócił do poprzedniej pozycji, położyłam mu głowę na klatce piersiowej i zaczęłam się uśmiechać, musiałam uspokoić emocje które we mnie buzowały i zaczęłam obmyślać plan jak mu się odwdzięczę za tą totalną rozkosz. Naglę zadał mi bardzo dziwne pytanie, chociaż nie ono nie było dziwne ale bardzo mnie zaskoczyło.
- Bądź ze mną Lucy... Nie chcę tak.. Bądź moja...
- Ale Jak to Twoja? Co masz przez to na myśli?
Szepnęłam cicho i po dłuższej ciszy nie odzywania się Jego myślałam że może nie usłyszał ale myliłam się, odpowiedział i to bardzo wyraźnie na moje pytanie.
- Moja Lucy, Moja. Chcę abyś została moją dziewczyną. Abym mógł przy każdym powiedzieć, że nie jesteś wolna tylko jesteś ze mną. Rano chcę przyjeżdżać do Ciebie i przywozić Ci świeże bułki. Na kolacje chcę Cię zabierać do najlepszych knajp. Przed moją Mamą nie chcę się kryć, że nic do Ciebie nie czuję bo czuję Księżniczko. Nie wiem co to jest ale coś czuję, nie mogę bez Ciebie przeżyć już chodźby jednego dnia. Nie wiem czy to miłość i wątpię ale masz coś w sobie, że każdy kto Cię spotyka chcę być przy Tobie a tym kimś chcę być ja.. Zgadzasz się?
Jak miałam się nie zgodzić? Także coś do niego czułam i również uważałam, że to nie jest miłość.
- Tak Harry, mam takie same uczucia jak Ty... Chcę być Twoja, boże co ja gadam! Ja już od dawna jestem Twoja!
Przypieczętowaliśmy nasz związek bardzo namiętnym pocałunkiem i poinformowałam mojego nowego chłopaka... Rany jak to brzmi, Harry Styles jest moim chłopakiem...
Powiedziałam mu, że idę się wykąpać a on przytaknął z wdziękiem i ustąpił mi drogi abym mogła przejść. Za nim jednak przeszłam, podeszłam jeszcze do niego  i cmoknęłam go w policzek.
Weszłam do swojego pokoju, wzięłam ubrania na zmianę i udałam się do łazienki.
 Nalałam sobie do wanny dość ciepłej wody, wlałam brzoskwiniowy płyn pod kran dzięki czemu zrobiło się dużo piany i weszłam najpierw prawą nogą a za chwilę dołączyłam lewą.
Kiedy już rozłożyłam się w wannie i cieszyłam się błogim spokojem do łazienki tak sobie po prostu wszedł Hazza.
-- Co Ty tu robisz?
- Ha! Nie zamknęłaś drzwi... Znowu!
Przypomniał mi dzień kiedy wszedł sobie do mojego domu jak do siebie, cholera...
- Tak serio to pomyślałem, że byś może przyjęła mnie tam do siebie.
Aaa w sensie, że on chcę tu do mnie wejść? Czemu nie...
Pokazałam głową, że się zgadzam a Harry się rozebrał. Widziałam go w całej okazałości jak go bóg stworzył i o losie podnieciłam się ! Znowu!
Usiadł za mną i zaczął mi myć ramiona a ja położyłam głowę na Jego ramieniu. Było cudownie, nie wyobrażałam sobie,  że taka zwykła kąpiel z mężczyzną, może tak pobudzić kobietę i być taka przyjemna..
Kiedy wyszliśmy już z wanny i o zgrozo! Nawzajem się wytarliśmy ręcznikami.. Czułam się jak taka mała księżniczka...
Zanim się obejrzeliśmy był wieczór a my nawet obiadu nie jedliśmy, więc po kąpieli pognałam do kuchni i odgrzałam jedzenie, które Anna nam przygotowała. Miałam tez pomysł jak jej pomogę ale nie zrobię tego jeszcze teraz.
- Harry!
Zawołałam go kiedy Lasagna była gotowa i od razu przybiegł.
- Już jestem moja gorąca kuchareczko.
Uśmiechnęłam się i podałam mu talerz z jedzeniem.  Niech bóg będzie mi świadkiem czy każdy facet jada jak świnia? Tak mój bóg seksu jadł jak prawdziwa świnia, siorbał, cmokał i rany nie wiem co jeszcze..
Uśmiechał się gdy jadł a ja odwzajemniałam no bo jak tu się nie uśmiechać gdy widzisz taki widok..
Gdy zjedliśmy pozmywałam szybko naczynia i udaliśmy się do Harrego pokoju.
- Będziesz cudowną Panią domu.. Moją Panią...
- Tak, tak Harry. Oczywiście.
Jak to każdy leń w zwyczaju ma po jedzeniu się położyliśmy a Hazza zapalił swojego cudownego papierosa, kiedy skończył leżeliśmy tak nie mam pojęcia ile czasu ale to nie było ważne, bo najważniejsze było to z kim się było... Po pewnym czasie po prostu usnęliśmy objęci...


 Dam! Dam! Dam!
Humor lepszy również dzięki Wam! Chociaż mało komentarzy bo nie minęło nawet dwadzieścia-cztery godziny to dodaje no bo pisałam, że jak tylko napisze to dodam :). 
Jak Wam się podoba hmmm? Coś tam się dzieje :D no i są RAZEM! 
#Martix, Nie pisz, że Twoje komentarze są krótkie bo nie są :*. Dziękuję Ci tak cholernie bardzo!!! Zawsze je czytając nawet gdy mam podły humor to po przeczytaniu pojawia się banan! EXD, Dziękuję za Twoją troskę już jest dobrze(chyba:)). Ciesze się bardzo, że Ci się podoba to co piszę :)), @BLUEBERRYLOVEME, Ah.... Kochana Dziękuję za ciepłe słowa, postaram się bardziej uwierzyć w siebie <33, Twoje komentarze również wywołują u mnie uśmiech:)).
Dajecie mi siłę i pewność siebie... Dzięki Wam czuję, że jednak chyba umiem  pisać:D

Haaaalooo!!!! Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga???:)) Zmienić coś? Zostawić? Czy wrócić do poprzedniego wyglądu???  Zastanawiać się i pisać :))).
A to tak a propos wymienionej gdzieś tam wysoko świnki :))) Świiiiiiiinkaaaa:D

Buuuziak:**







Rozdział 8

Jakie czułam zażenowanie kiedy szybko zbieraliśmy się do kupy a mama Harrego stała za drzwiami.
Widząc Jego minę po prostu chciało mi się śmiać, nigdy nie widziałam o takiego skołowanego.
Gdy emocje opadły, Harry otworzył drzwi a Anna trochę zdziwiona weszła do środka. Starałam się siedzieć spokojnie i nie pokazać jakie zażenowanie czuje no ale cóż nie do końca mi to wyszło.
- Przepraszam dzieciaczki jak Wam przeszkodziłam w jakiejś rozmowie czy coś ale miałabym do Ciebie prośbę Synku.
- Tak mamo?
- Jak dostane wypłatę za dwa dni to kupię farbę i byście odmalowali pokój Twojej siostry, no wiesz póki jej nie ma.
Harry przez chwilę pomyślał i popatrzył się na mnie.
- Zostałabyś dłużej?
- Jasne! Pomogę.
Objął mnie i szepnął, że nie trzeba jednak ja byłam zdeterminowana.
- Oj przestań, pomogę Ci.
-No dobrze. A mamo, ja kupię tą farbę i pomalujemy razem z Lucy.
Przytuliła nas i uśmiechnęła się szeroko.
- Tak miło z Waszej strony dziękuję, to ja już idę nie będę Wam przeszkadzać.
Harry uśmiechnął się od ucha do ucha i zamknął za Anną drzwi.
Podszedł do mnie i zarzucił mi kosmyk włosów za ucho.
- Pięknie się rumienisz, mówił Ci to kiedyś ktoś?
Zaśmiałam się cichutko i pokiwałam, że nie. To była prawda bo nigdy się nie rumieniłam wcześniej.
- To teraz ja Ci to mówię kochanie...
Dobra wszystko pięknie cacy ale ja nie wiem co właściwie między nami jest. To znaczy nie żebym od razu z nim chciała być bo tego nie wiem, ale chciałam wiedzieć czy mu na mnie tak zależy, zależy..
- Zadam Ci pytanie ale odpowiedz szczerze okej?
- Dobrze, pytaj.
- Zależy Ci na mnie?- Odwróciłam wzrok, no bo co ja niby chciałam usłyszeć?
- Spójrz na mnie Lucy.
Spojrzałam no i co? Patrzy się na mnie tymi swoimi ciepłymi zielonymi oczami a ja myślę tylko o tym aby go pocałować, bez sensu.
- Zależy mi bardzo na Tobie. To nie jest tak, że chcę Cię wykorzystać ja, po prostu nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny. Jesteś inna ale nie w złym sensie tylko właśnie cudowna, niepowtarzalna, kochana... Troszczysz się o innych masz różne cechy charakteru te złe i dobre. Jesteś bezczelna, urocza, dojrzała a zarazem czasem dziecinna. Kiedy myślę, że jesteś niewinna Ty naglę pokazujesz jak jesteś odważna i doprowadzasz mnie tym do szału.. Mam ochotę Cie wtedy całą mieć dla siebie. Nie chcę się z Tobą nikim dzielić. Nie jesteś pusta ani głupia, przede wszystkim jesteś szczera i to mnie w Tobie ujęło bo nikt wcześniej nawet nie odważył się mi postawić a Ty zrobiłaś to od razu i...i...no... Zmieniłaś mnie...
O Cholera.. Byłam jak słup soli, nie wiedziałam co powiedzieć, więc tylko się do niego przytuliłam i wyszeptałam słabe dziękuję a on pocałował mnie w czubek głowy.
Było mi z nim dobrze i chyba nie chciałam tego zmieniać. Oczywiście dalej myślałam o Emmie i czekałam na wieści od doktora ale cieszyłam się także, że mogę tu być z nim.

Następnego ranka Harry zdecydował, że pojedzie po farby i prosił abym została z Jego mamą. Nie dziwie się, miała dziś zły humor to znaczy była smutna a ja się domyślałam czemu. Ma długi nie ma pieniędzy, chcę odnowić pokój córce a nie stać ją na to i jej syn za to płaci. No cóż sama pewnie była bym rozgoryczona.
Kiedy pojechał postanowiłam, że przejdę się do kuchni i postaram się poprawić jej humor.
- O witaj Lucy, chodź zrobię ci kawę, chcesz kawę czy może herbatę?
Była skołowana i zamyślona.
- Nie dziękuję bardzo. Czy coś się stało Pni Styles?
- Oj dziecko mówiłam, mów mi Anna. Nie wszystko dobrze, wiesz mój syn jest przy Tobie taki szczęśliwy. Dziękuję Ci za to.
Mówiąc to uśmiechnęła się szczerze i widać było, że jeśli chodzi o to, to jest bardzo szczęśliwa.
- Staram się aby był.
Tak chyba się staram.. Sama nie wiem.
Rozmawiałyśmy jeszcze tak aż do powrotu Harrego.
- Jestem już! Lucy? Jesteś?
- A co bałeś się, że ucieknę?
Weszłam do pokoju głównego i uśmiechnęłam się szeroko na co on odwzajemnił uśmiech równie szeroko.
- A ja wiem... Może mnie nie chcesz..
Może...
- No nie wiem, muszę się zastanowić.
Zrobił naburmuszoną minę ale zanim mi odpowiedział to odezwała się Anna.
- Dzieciaczki muszę wyjść będę wieczorem. Chcecie to możecie dziś malować. Obiad jest w lodówce trzeba tylko podgrzać. Lucy dasz sobie radę z nim?
Zaczęłam się śmiać i pokiwałam, że tak.
- Ej! Ja tu jestem...
- Tak Harry bądź grzeczny pa!
Wyszła a ja w sumie się ucieszyłam, że spędzę z nim trochę czasu sam na sam.
Styles dał nam ubranie na przebranie i wzięliśmy się do roboty. Początkowo braliśmy naszą  pracę bardzo poważnie niestety po chwili coś musiało mi odwalić i wałkiem posmarowałam Harremu plecy na co on zaczął mnie gonić i również mnie wymazał. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy przez dwie godziny malowania. Byłam nawet zdziwiona jak szybko nam to idzie. Bo zachowywaliśmy się jak dzieciaki.
Kiedy byliśmy prawie ku końcowi zostały jeszcze szparki przy oknach, które postanowiłam pomalować, jednak chyba to nie był dobry pomysł bo nie dosięgałam nawet na drabinie..
- Harry... Nie dosięgam...
- Zejdź głuptasie ja to zrobię.
- Ejj....Od razu głuptasie? No dobra może być a... ściągniesz mnie bo trochę się teraz boje...?
Dobra! Nie bałam się ale kurde no... Chciałam znaleźć się w Jego ramionach.
Harry z uśmiechem na ustach złapał mnie za nogi i w talii i podniósł z drabiny.
Okręcił mnie i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Dlaczego musisz być taka piękna nawet umazana farbą?
Ha ha..
- A no wiesz ma się ten urok.
Zaczęłam się znowu śmiać a on pocałował mnie w czubek nosa i zaniósł Na pokryty folią stół.
Co on do cholery wyprawia? Położył mnie na tym stole i zaczął całować.
Najpierw skromnie po czole nosie ustach szyj...
- Harry... Trzeba dokończyć ścianę...
- A jeśli ja nie chce... Jeśli ja chcę tylko Ciebie już... już zawsze... Po co... Po co nam ściany.. pieniądze..... Po co nam to wszystko jak możemy mieć siebie Lucy....
Wiedziałam o co mu chodziło chodź on sobie nie zdawał sprawy... Ale nie mogłam mu tego powiedzieć bo to byłby koniec.. Musiałam znaleźć sposób aby się nie dowiedział...
- Hazza... Ściany są po to aby trzymały mury... Pieniądze... Ahh...Kto by to wiedział...
- Eh... Chodź księżniczko dokończymy tą ścianę.
Końcówki zajęły nam jakieś czterdzieści minut.
Gdy skończyliśmy poszliśmy się trochę umyć... Ha...! Trochę.
Było gorąco na dworze, więc ten głupol wymyślił, że wypłuczemy z siebie farbę spryskiwaczami do kwiatów. No cóż było zabawnie, Harry nawet raz się potknął i wpadł prawie twarzą w błoto a przez mój śmiech z niego chciał mnie przez chwile zabić.. Na szczęście kiedy zdjęłam z siebie bluzkę i spodenki no bo i tak była cała mokra uspokoił się.. Zresztą powiedzmy sobie szczerze każdy facet by się uspokoił widząc przed sobą mokrą dziewczynę w bieliźnie, ale mnie to nie obchodziło, nie przed nim... W przy nim mogłabym być nawet naga....


Przepraszam....Przepraszam...Przepraszam.... Brak czasu... Brak cholernej weny! :( Dziś mam blokadę ale to może dlatego, że wczorajszy dzień szczerze był do dupy... 
Obiecałam, że wstawię, więc wstawiam ale wiem, że szału nie ma...staniki nie pękają...Ale jest przynajmniej nie? Eh... Wybaczcie:((.....
Dobra to z takich fajnych rzeczy too.... Założyłam ASKA na którym możecie zadawać pytania mnie, o blogu, o bohaterach o czym tylko chcecie :).
Dzisiaj nie dodaje po ilu komentarzach będzie rozdział bo zawaliłam i muszę się zrekompensować, więc obiecuję rozdział jak najszybciej jak tylko uporam się sama ze sobą.. 
Cóż muszę po prostu zapomnieć o wczorajszym dniu.
Kocham <3 :** Buziaak :**





sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 7

Bardzo prosze o przeczytanie notki pod rozdziałem :).

 Jechaliśmy już jakieś pół godziny i śmialiśmy się z dennych kawałów Harrego, znaczy się on się śmiał a ja udawałam no bo był tak zaangażowany, że nie mogłam mu tego zrobić a po za tym uwielbiałam patrzeć na Jego uśmiech, na niego całego zresztą. Martwiło mnie tylko, że zaczynam się w nim eeee.. No nie wiem... Chyba jestem nim zauroczona. Harry od kiedy mnie uderzył ostatni raz a raczej zmasakrował moje ciało tak troszkę.. Zmienił się, stał się czuły romantyczny i taki opiekuńczy a jeszcze po sytuacji z Emmą to wszystko się podwoiło.
- Ale rozumiesz ten żart prawda kochanie?
Boże...Kochanie? Słońce? Dziś nawet mnie nazwał rybką i żabką. No proszę żabką?
- No nie do końca Harry..
- To a Ci opowiem ten żart jeszcze raz i Ty zaczniesz się śmiać okej? Tylko się wsłuchaj.
Aha ha ha...
- Dobrze.
- Więc...
- Harry.. Nie zaczyna się zdania od więc...
- Oj dobra no już.. No to tak, pewna dziewczyna miała piersi różnej wielkości. Wzięła udział w konkursie mokrego podkoszulka... zajęła pierwsze i trzecie miejsce! Niezłe co? Ha ha ha...
O boże.. Z kim ja jestem w samochodzie? Serio o co w tym niby chodziło? Zaczął się nieziemsko głośno śmiać a ja razem z nim ale nie dlatego, że ten żart był śmieszny no bo błagam.. Tylko Harrego śmiech był na prawdę zaraźliwy.
Kiedy tak się śmiałam i już na prawdę bolał mnie brzuch Loczek powiedział i włączył coś co mnie totalnie rozwaliło.
- Księżniczko, znalazłem fajną płytę z na prawdę extra piosenkami na poprawę humoru, posłuchaj.
Włączył https://www.youtube.com/watch?v=e3GDukTAzDQ a ja umarłam.. Jak byłam mała to była moja ulubiona piosenka z bajek, więc chyba logiczne było to, że zaczęłam się drzeć, krzyczeć, śmiać się i śpiewać jak wariatka. Harry oczywiście śmiał się ze mnie i śpiewał pod nosem tak, żebym nie zauważyła ale ups! Zauważyłam i to było słodkie..
Kto by pomyślał, że taki niebezpieczny gość jak Styles będzie ze mną siedział w samochodzie opowiadał denne kawały i śpiewał "Hakuna matata"...
Gdy piosenka się skończyła jechaliśmy już w ciszy a ja sobie tak pomyślałam, czy jak złapie Harrego za udo, tak po prostu to zareaguje jakoś czy nie?
Odkręciłam się lekko w Jego stronę i delikatnie pogładziłam mu nogę, zrobiłam to prawie nie zauważalnie ale i subtelnie. Drgnął, zacisnął palce na kierownicy i przegryzł wargę. Zaczęłam mu przesuwać delikatnie ręką po nodze a on jakby zadrżał.
- Lucy...
- Ciii... Prowadź.
Nie byłam chyba całkiem świadoma tego co robię, a może byłam tylko chciałam mu pokazać, że wcale nie jestem taka niewinna no i podziękować mu? Sama nie wiem..
Przesuwając tak ręką po udzie lekko poszłam nią w górę i palcem wskazującym musnęłam Jego krocze na co otworzył szeroko oczy i otworzył buzie.
- C..Co.. Ty... Uh.. Co Ty robisz?
Ha! Nie wierze on się jąkał.
- Nic Misiu, dotykam Cię po nodze, mam przestać?
Pod nosem szepnął "misiu" i uśmiechnął się głupkowato.
- Nie no.. Nie ale...
Położyłam mu palec na buzi a drugą ręką pogładziłam już bardziej śmiało miejsce niedostępne.. Czułam jak rośnie, staje się twardy i na prawdę duży... Rany boskie..
Sam mój dotyk sprawiał, że miał gęsią skórkę, ciekawe dlaczego na niego tak działam a przez to, że Harrego ciało tak się zachowywało moje nie było dłużne. Chciałam go pocałować, cholera ja na prawdę chciałam go tak bardzo pocałować.
- Czy mógłbyś zatrzymać na chwilę samochód.
Spiął się.
- Ee...Co? Ta..a.. Tak.
Harry zatrzymał samochód a ja poprosiłam, żeby na chwile się do mnie odwrócił co zrobił od razu i spojrzał się na mnie zdziwiony.
Jedną ręką trzymałam go za ramię druga oplotłam mu głowę i bawiłam się Jego lokami.
Harry nie wytrzymał i sam mnie pocałował.
Ten pocałunek był pełen namiętności. Nasze języki wirowały jakby w tańcu, a ja cała się rozpływałam gdy byłam u Harrego w ramionach.

- Jesteś taka cudowna, słodka... Lucy.. Co Ty ze mną robisz?
Wyszeptał między pocałunkami a ja się tylko uśmiechnęłam i pociągnęłam go tak, że leżałam teraz na fotelu a on był między moimi nogami.. Co się dzieje..
Harry zdjął ze mnie płaszczyk żeby było mi wygodniej? Tak chyba o to chodziło.. Głupia ja.
Całował mnie po szyj i gładził moją skórę na brzuchu. Ja jedną ręką gładziłam mu włosy a drugą powędrowałam na dół do niego.. Był wielki chociaż czułam go tylko przez spodnie. Czułam jak lekko się porusza, tak jakby chciał się uwolnić z tych jego obcisłych spodni.
Kiedy ja zachwycałam się Jego przyrodzeniem, on ręką wsunął się wyżej do moich piersi i zaklął pod nosem.
- Wiedziałem, że są piękne ale nie wiedziałem, że aż tak i do tego tak jędrne... Lucy..
Sama uważałam, że nie miałam czym się chwalić bo nie były zbyt duże ale Harrego to widocznie podniecało. Mnie zresztą też kiedy mnie dotykał, wystarczyło, że był blisko a ja cała płonęłam i dostawałam rumieńców na twarzy.
Gładził je a ja co jakiś czas wypuszczałam z ust cichy jęk... Postanowiłam, że posunę się o jeden krok na przód. Rozpięłam rozporek Jego spodni, odpięłam guzik a Harry jęknął.
- Księżniczko nie musisz jeśli nie chcesz.
Uroczy.. Tak bardzo uroczy.
- Gdybym nie chciała Harry to już dawno byśmy byli u Twojej mamy.
Wydobył z siebie jęk i zaczął całować mnie znowu po szyj.
Ja pomału opuściłam mu spodnie i wydobyłam go z bokserek. Był wielki, gruby i oh niech to szlak... nie mogę...
Kciukiem pogładziłam mu główkę, a Harry złapał moją pierś mocniej i szepnął mi do ucha..
- Co Ty ze mną robisz kobieto.. Twój dotyk...
Lekko ściągnęłam skórkę i już miałam się trochę pobawić gdy zadzwonił telefon Harrego... Bajka się skończyła.
Styles szybko się podniósł szokowany i podniecony, zresztą tak jak ja.. ubrał się i zobaczył, że dzwoni Jego mama.
- Halo? Mamo? Tak, niedługo będziemy. Był mały korek. Tak dobrze. Pa.
Kiedy się rozłączył ja zaczęłam się śmiać, pocałowałam go w policzek i zapięłam pasy.
Przez resztę drogi już nic nie mówiliśmy jechaliśmy w ciszy ale nie krępującej. Każde z nas uspakajało się na swój sposób. Ja zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w muzykę lecącą z radia a Harry palił papierosy i skupiał się na drodze.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam piękny biały dom z ogrodem. Tu było jak w bajce, Pani Styles żyłaby w tej bajce gdyby nie te cholerne długi.
Wysiedliśmy z samochodu i z torbami udaliśmy się do domu mamy Harrego.
Środek domu był równie piękny jak i zewnątrz. Nie jakoś bogato ale rodzinnie, przytulnie, tak że chciało się tu już zostać.
- Mamo! Jesteśmy!
Harry krzyknął a ja się cała spięłam, zaraz miałam poznać Jego mamę.
Zeszła piękna kobieta z długimi czarnymi włosami, zielonymi oczami i piękną figurą, sama osobiście bym powiedziała, że to Harrego siostra.
- Harry, synku! Jak dobrze Cię widzieć.
Przytuliła syna i czuć było bijące ciepło i miłość z jej strony, Harry zresztą tak samo zareagował i wtulił się w swoją mamę.
- A Ty  jesteś pewnie Lucy tak? Tak miło Cię poznać, mój syn nigdy nikogo nie przywiózł prócz chłopaków. Wiesz Louisa, Liama i resztę, dziewczyn też żadnych nigdy nie przyprowadzał dlatego tym bardziej się ciesze, że jesteś. O rety ale się rozgadałam przepraszam chodź niech Cię przytulę.
Wow, przebija nawet Louisa. Ale mama Harrego jest tak urocza, że jak jej nie lubić? Po mimo problemów dalej cieszy się życiem. Takie podejście jest mega wspaniałe.
- Miło mi bardzo, że mogę Panią poznać, Pani Styles.
- Oh, Mów mi Anna. Powiedz mi dziecko rodzice nie będą źli, że zostaniesz na kilka dni?
- Mamo..
- Nic się nie stało Harry, moi rodzice nie żyją od roku, więc nie będą mieli nic przeciwko.
Uśmiechnęłam się przyjaźnie do Mamy Harrego a ona sama posmutniała i mnie przeprosiła.
- Nie ma co przepraszać, nic się nie stało.
- No cóż... Może głodni jesteście? Mam pyszną lasagne a na deser szarlotkę, macie ochotę ?
No a nie? Szarlotki nigdy nie odmówię.
- Z przyjemnością.
Siostry Harrego nie poznałam bo wyjechała gdzieś do ciotki a taty nie ma ale nie pytałam się o to no bo to nie moja sprawa.

Po najpyszniejszym obiedzie i deserze jaki jadłam w życiu poszliśmy z Harrym na spacer. Szliśmy jakąś polną dróżką a on złapał mnie za rękę i popatrzyliśmy się na siebie tak uroczo...
Harry przybliżył mnie do siebie i przytulił.
- Proszę.. Zatańcz ze mną...
- Ale tu nie ma żadnej muzyki Harry...
- Jest.. w naszych sercach. Po prostu ze mną zatańcz.
Objął mnie talii a ja rękami oplotłam mu szyje.
Zamknął oczy a ja mogłam przyjrzeć się Jego rysą. Harry był tak nieprzyzwoicie seksowny, gdy się uśmiechał miał dołeczki w policzkach i przy oczach robił mu się delikatne zmarszczki.
Wtuliłam  się w niego i ruszaliśmy się do wiatru, który chłodził naszą skórę.
Byłam mu wdzięczna, że mnie tu przywiózł i to nie dlatego, że chodziło o Jego mamę bo to też ale chodziło również o odpoczynek, oderwanie się od tego codziennego życia.
- Dziękuje Harry, dziękuję za wszystko.
- Nie dziękuj Księżniczko, po prostu ciesz się chwilą.
Ciesz się chwilą? Może i miał racje, może powinnam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu?

Wieczorem gdy byliśmy już po kolacji udałam się do swojego tymczasowego pokoju.
Był w kolorze zieleni, był przytulny i w ogóle czuć było bijące ciepło i miłość z tego domu.
Usiadłam na miękkim łóżku i zaczęłam się zastanawiać do czego nasza relacja z Harrym doprowadzi.  Nie miałam na myśli, że się w sobie zakochamy chociaż nie wykluczałam no bo w życiu dzieją się różne rzeczy ale jeśli stanie się to co prawie się stało w samochodzie to zostawi mnie? Odejdzie z mojego życia? Czy raczej będzie przy mnie... Mówił, że chce abym była Jego no i tak na prawdę już od dawna byłam Harrego. Nagle w pokoju rozległo się pukanie, więc od razu krzyknęłam proszę.
Do pokoju wszedł on, miał na sobie tylko dresowe spodnie, które zjeżdżały mu z bioder ale on się tym chyba nie przejmował. W ręku miał dwa kubki z gorącą cieczą a na buzi miał ten swój piękny uśmiech. Takiego Harrego uwielbiałam.
- Przyniosłem kakao, masz ochotę?
- Jeszcze się pytasz? Chodź siadaj.
Jak powiedziałam tak zrobił. Usiadł bardzo blisko mnie i podał mi kubek z czekoladowym napojem.
 Patrzył się na mnie i uśmiechał głupkowato.
- O co chodzi?
Wziął ode mnie kubek i postawił oby dwa na stoliku.
- Chodź ze mną księżniczko...
Szepnął a ja nie bardzo wiedziałam o co chodzi ale dałam mu się poprowadzić. Pokazał ręką abym się położyła, więc tak też zrobiłam a on delikatnie wszedł między moje nogi i pochylił się nade mną. Kiedy się zbliżył wystarczająco blisko rozchyliłam usta aby dać mu dostęp, który szybko wykorzystał i włożył swój język do moich ust. Nasze języki walczyły a ciała się stykały. Harry zjechał niżej i całował mój brzuch a ręką dotykał moich piersi. Wygięłam się w łuk i poczułam dreszcze.. Sam Jego dotyk sprawiał, że miałam ochotę krzyczeć z rozkoszy..
- Harry...
- Mrr... Mów moje imię złotko...
Oh.. On był taki wspaniały.. Schodził niżej aż natrafił na moje spodenki.
Odruchowo lekko je obsunęłam na co Harremu bardziej zaświeciły się oczy.
- Chciałbym dać Ci tyle rozkoszy.. Ale nie chce żebyś myślała, że tylko mi na tym zależy, więc boże sam nie wierze, że to mówię. Poczekajmy z seksem a na razie pozwól mi zrobić Ci dobrze w inny sposób.
Boże... To jest ideał faceta... Z jednej strony nie chciałam czekać a z drugiej rozumiałam co powiedział i byłam za. Był jednak jeden problem.
Jego mama..
- Harry...
- Hm....?
Gładził mój brzuch a ja nie mogłam wytrzymać...
Pukanie... Fuck...
- Harry.. Twoja mama.
- O cholera, zapomniałem!


Maaam Was!!!! Ha  ha ha
Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się :D
Dodaje wcześniej chodź nie ma 10 komentarzy, bo dziś już nie będę wchodzić i nie będę miała kiedy na pisać a jutro no nie wiem.. Czy będę w stanie.. SOBOTA jest :D.  Rozdział nie sprawdzony ale w wolnej chwili sprawdzę blendy i poprawie :).
Rozdziały będą takiej długości, może ciut dłuższe i częściej jednak proszę o komentowanie :). Dzieje się oj dzieje ha!
A teraz podziękowania.
Rany... Dziewczyny ryczę ze szczęścia! Wasze komentarze opinie dodają mi skrzydeł i chcę pisać i pisać ! Mogę Wam się odwdzięczyć tylko tym, że będę dodawać rozdziały jak najczęściej i postaram się pisać aby nigdy Was nie zanudzić.
Kocham Was Misiaki <3
Dobra na koniec pytanko. 
Gify, które wstawiam podobają się czy wolicie abym zrezygnowała z dodawania ich?
Co do muzyki, która leci:
Jeśli Wam nie odpowiada możecie dać jakąś propozycje i wybiorę jakieś utwory i wstawię:)
Chce zrobić wszystko aby było Wam tu miło :).
Pod każdym rozdziałem z reguły będzie jakieś pytanie, więc jeśli dotrwacie to proszę o szczerą odpowiedź :))

Kooooocham Waaaass !!!!!!

10 komentarzy = Rozdział




piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 6

Harry i reszta pytali się mnie co się stało, a ja zaczęłam zbierać swoje rzeczy i po prostu nie mogłam uwierzyć, że taka ciota jak on mógł jej to zrobić... Każdy na prawdę ale ON!?
- Lucy kurwa mówię do Ciebie!
No pięknie jeszcze Harry się wkurza..
- Emma... Moja przyjaciółka... Jest w szpitalu..
- Co? Dlaczego?
- Jej facet...  Erik... Pobił ją.. Ale nic więcej nie wiem. Ja muszę tam jechać Harry, teraz!
 Skrzywił się i pokiwał głową na znak zgody.
Przeprosiłam wszystkich i ruszyliśmy do samochodu Harrego.
Próbował ze mną rozmawiać ale byłam myślami z Emmą. Cholera jak spotkam tego gnoja to nie wiem co mu zrobię.
- Lucy, uspokój się będzie dobrze.
- Proszę Cię Harry nie teraz! Nie mam ochoty z Tobą gadać !
Zatrzymał gwałtownie samochód i spojrzał na mnie gniewnie.
- Nie przeginaj i na mnie nie krzycz kurwa! Rozumiesz!?
Złapał mnie mocno za nadgarstek a mi pojawiły się łzy w oczach z bólu i z nerwów.. A było tak pięknie.. Jego oczy przybrały ciemny kolor zieleni i widziałam ten wzrok co wtedy.. A jeśli znowu mnie uderzy?
Wiem, no przegięłam ale tak bardzo byłam wściekła..
- Harry... Przepraszam.
Zamknął oczy i wziął trzy głębokie oddechy. Wtulił we mnie twarz i szepnął...
- Tak pięknie pachniesz..
Zawsze tak mówił jak był zły i próbował się uspokoić. Powiedziałam, więc coś aby rozładować sytuacje.
- To pewnie dlatego, że się dziś myłam...
Niby tak banalne zdanie a rozśmieszyłam go..
- Przepraszam Harry... Po prostu nie wiem co się dzieje z Emmą.. Napisała mi tylko, że jest w szpitalu w ciężkim stanie i Erik ją pobił.
- Już dobrze.. Jedźmy.
Całą drogę byłam zestresowana i obgryzałam paznokcie, Harry co chwila mi mówił abym tego nie robiła ale ja po prostu miałam taki obrzydliwy nawyk.
Kiedy dojechaliśmy pod szpital, łzy nabrały mi się w oczach.
- Księżniczko, będzie dobrze.
Zobaczymy..
Kiedy szliśmy szpitalnym korytarzem zauważyłam tego gnoja. Zanim Harry mnie zatrzymał podbiegłam do niego i wymierzyłam mu cios w szczękę i kopnęłam go między nogami w jaja..
Prawie mi oddał gdy Harry szybko mnie odsunął i nie powiedział tam czegoś o moim uderzeniu.
- Ty potworze! Co jej zrobiłeś ! Zabije Cię !
- Lucy wielkie gratulacje jesteś zajebista w prawym sierpowym ale tera się uspokój! 
Krzyczałam jak opętana, że nawet nie zauważyłam policji, która właśnie go zabierała ze szpitala..
Kiedy weszłam do sali gdzie leżała Emma.. Zaniemówiłam.. Leżała nieprzytomna... opuchnięta i jeszcze w gorszym stanie niż ja. Jak on mógł to zrobić..
Straciłam przytomność.. Obudziłam się w jakimś domu, od razu usiadłam i zobaczyłam Harrego stojącego przy drzwiach.
- Harry?
- Tak mi przykro...
Co? Co mu przykro?!
- Harry? Mów!
Westchnął...
- Nie wiadomo czy z tego wyjdzie... Jest w śpiączce,  ja... Przykro mi...
Nie wierze.. Ona musi  tego wyjść. Naglę zaczęłam się histerycznie śmiać a Harry popatrzył się na mnie dziwnie..
- Lucy?
- Spoko! Ona wyjdzie z tego jestem tego pewna.
Przytulił mnie i naglę się uspokoiłam.. Wiedziałam, że ona z tego wyjdzie no bo jak? Silna była prawda? Boże byłą silna ! Silniejsza ode mnie ! Musiała przeżyć.
Dobra czas się zastanowić gdzie ja  w ogóle jestem.
- Gdzie my jesteśmy?
- U mnie.
Oh...
- Idź się wykąp, dam Ci bluzkę i idź spać... Odpocznij a jutro na pewno będzie lepiej.
 To był chyba dobry pomysł.. Wzięłam od niego koszulkę która sięgała mi do połowy uda i poszłam wziąć długą kąpiel. Kiedy już się wykąpałam Harry oniemiał widząc mnie ale wiedział  w jakim jestem stanie, więc powiedział tylko, że jestem najpiękniejszą księżniczką jaką widział i życzył mi dobrej nocy. Poszłam do pokoju gościnnego i od razu się położyłam. Długo się zastanawiałam jak to wszystko się stało. Dlaczego do tego doszło? Może gdybym ją bardziej poprosiła aby przyszła do mnie, żeby olała tego chuja to wtedy by się nic nie stało?
Gdybałam i gdybałam, nie mogłam zasnąć. Tak szczerze mówiąc to chodziło mi tylko jedno po głowię. Chciałam na chwilę zapomnieć o tym co się wydarzyło dlatego cicho wyszłam z pokoju i udałam się do Harrego. Kiedy zapukałam usłyszałam ciche "proszę" i weszłam. Harry widząc mnie usiadł na łóżku wyglądał... cudownie... miał na sobie spodnie opuszczone lekko, był bez koszulki przez co widziałam Jego wyrzeźbione ciało i skręciło mnie przez to w żołądku, Nie zrobiłam nic co by mnie nie zaskoczyło w tamtej chwili..
Harry chciał coś powiedzieć ale nie dałam mu tego zrobić ponieważ podeszłam do niego objęłam mu szyję a on mnie objął w talii i pocałowałam go tak jak jeszcze chyba nikogo.
Ten pocałunek był zaborczy pełen emocji i trochę napięć. Czuć było, że właśnie tego potrzebujemy oby dwoje w tej chwili. Bez żadnych ceregieli udostępniłam Harremu miejsce w mojej jamie ustnej, a on skorzystał i włożył mi język do buzi poruszając nim i zahaczając o podniebienie.
Byliśmy tak pochłonięci tym pocałunkiem, że nawet nie zauważyłam kiedy leżałam na nim i dotykałam Jego klaty a on natomiast głaskał moje udo jedną ręką a drugą trzymał mnie delikatnie za głowę.
Poruszyłam trochę biodrami instynktownie, na o on wydał z siebie gardłowy jęk.
- Ahh.. Lucy..
Nie wiedziałam, że tak mały ruch z mojej strony może wywołać u niego takie pożądanie.. 
Naglę mnie olśniło, co na najlepszego robię? Jest przyjemnie, Harry mnie podnieca ale nie mogę go wykorzystywać tylko dlaczego, że chcę o czymś zapomnieć.
- Harry...
Całował mnie akurat po szyj i ręką jeździł po moim w brzuchu, o boże..
- Przestań Harry..
Spojrzał na mnie zdziwiony..
- Zrobiłem coś nie tak?
- Co? Nie! Tylko proszę, przestań. Przytul mnie i chodźmy spać... Nie chce dziś być sama..
Popatrzył się jakby wyczytał ze mnie dlaczego przerwałam i westchnął.
- Chodź księżniczko, ogrzeje Cię.
Jak byś nie wiedział, że mnie ogrzałeś pięć minut temu samym tym, że tu weszłam i na Ciebie spojrzałam.
Przytulił mnie kiedy leżałam do niego tyłem na boku i mruczał mi do ucha jaka jestem piękna, jak pięknie pachnę i że nigdy nie pozwoli mnie skrzywdzić.
Wszystko było by pięknie jednak było ale.  Mianowicie o niczym innym nie myślałam jak o Emmie, A sława Harrego, cóż były miłe ale nie wierzyłam w te wzmianki o ty, że mnie nie pozwoli skrzywdzić no bo proszę... Bez jaj! Nie znałam go prawie a na razie wiem o nim tylko tyle, że prowadzi szarawe interesy, Jest zabójczo przystojny, potrafi uderzyć kobietę, jest romantyczny i umie świetnie tańczyć. A no i Jego rodzina ma problemy finansowe. 
Rany czy to nie za dużo na tak mały okres znania się? Widocznie wszystko jest możliwe.

Rano obudziły mnie zapachy jajek, mleka i kawy. Kiedy wstałam i udałam się do kuchni, Harry robił jajecznice a w ganku gotowało się mleko. Nucił coś pod nosem i wydawał się być tak szczęśliwy jakby co najmniej uprawiał wczoraj seks. Podeszłam do niego i cichym "cześć" się z nim przywitałam na co on szybko się obrócił trzymając w ręku łopatkę i szeroko się do mnie uśmiechnął, a uśmiech który zobaczyłam prawie zwalił mnie z nóg bo kolana się pode mną ugięły..
- Cześć słoneczko
Musnął mój policzek a ja się uśmiechnęłam.
- Co Ty taki dzisiaj radosny hm?
Odłożył łopatkę i przytulił mnie mocno..
- Po prostu się cieszę, że tu jesteś. Jak się czujesz?
Eh, no właśnie czuje się dziwnie. Wiem, że lekarz da mi znać jak tylko się Emma obudzi jednak i tak jestem potwornie zdenerwowana.. Wpadłam jednak na znakomity pomysł.
- Tak sobie, to znaczy cieszę się, że jesteś ze mną.
Tutaj zrobił jeszcze większego banana.
- Ale.. nie chce tu być w sensie... Tu.. Harry.. Zabierz  mnie gdzieś błagam Cię.. Gdzieś gdzie będę mogła odpocząć. Gdzieś gdzie będziesz mógł być ze mną.
Widziałam Jego zszokowaną minę ale równocześnie widziałam jak się zastanawia nad czymś.
Postanowiłam poczekać i w pewnej chwili zaczęłam się histerycznie śmiać.
Harry popatrzył się na mnie dziwnie.
- O co chodzi Lucy?
Kiedy przestałam się śmiać powiedziałam z pełną powagą.
- Twoje jajka Ci się spaliły.
Harry zrobił oczy i spojrzał się na swoje jajka nie na te na patelni a ja zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
- Głuptasie nie Twoje znaczy Twoje tylko Twoje jajka na patelni...
- Ok... Sorki...
Trochę się speszył a ja go przytuliłam..
- To może ... Eee.. Zjemy tosty?
- Dobry pomysł. Ale ja się tym zajmę.
- Okej...
Kiedy robiłam tosty Harry nagle się odezwał i zaproponował mi coś co bardzo mnie zdziwiło i ucieszyło.
- Lucy.. No bo może, to znaczy, ee jeśli byś chciała. Może pojechalibyśmy do mnie to znaczy moja mama teraz mieszka na wsi i no wiesz.. Moglibyśmy tam pojechać na parę dni. Na pewno się ucieszy no i zdziwi, że przyjadę z dziewczyną no ale.. Eeee Lucy?
Wpatrywałam się w niego i nie mogłam uwierzyć, nikt tam nigdy nie pojechał z Jego dziewczyn? Koleżanek? Przyjaciółek? Jego mama się ucieszy? On mnie chce tam zabrać? Mnie? Wow...
- Harry... Dziękuję ale nie musisz..
Podszedł do mnie i objął mnie rękoma w pasie.
- Muszę Lucy i chcę. Chcę z Tobą spędzić trochę sam na sam czasu a po za tym.. Oderwiesz się od tego wszystkiego a jak tylko Doktor zadzwoni to od razu przyjedziemy do szpitala. Co Ty na to?
- O matko dobrze! Dziękuję!
- Cieszę się, to kiedy chcesz jechać?
On pyta się o zdanie mnie? Nowość..
- Ja to mogę choćby zaraz ale Twoją mamę trzeba powiadomić.
- O Nią się nie martw, zaraz do niej zadzwonię a Ty idź się pakuj bo niedługo ruszamy.
O cholera.. Pocałowałam go w policzek i poleciałam do pokoju się spakować musiałam dobrze wypaść aby potem pomóc mamie Harrego.
Napisałam sms'a do Louisa, że jadę na wieś z Harrym a ten mi napisał, że cholernie się cieszy i trzyma kciuki.
Kiedy się już w pełni spakowałam poszłam z torbą do samochodu a zaraz po mnie przyszedł Harry i ruszyliśmy...

Yeahhhh!!!
Mamy rozdział szósty! Dziękuję Wam kochani za cudowne komentarze... 
Mam najlepsze czytelniczki ever <333. 
Po przeczytaniu Waszych komentarzy wyglądam tak 
Głupia jestem co?  Ha ha ha :D
Kochane mam do Was pytanie, a mianowicie..
Czy rozdziały powinny  być krótsze a częściej czy dłuższe a rzadziej?
Ważne jest to dla mnie bo nie chciałabym Was zawieść. Rozdział jest niesprawdzony !
 Za błędy przepraszam :***.
Mam jeszcze jedną prośbę :)
Anonimki moje kochane <333 Jakbyście się mogły podpisywać imieniem, pseudonimem, gwiazdką, czym kol wiek :), abym mogła Was rozróżniać:*. 
Tak na koniec zdjęcie jeszcze naszego nie obciętego, uśmiechniętego Harrego :))))) Buziaaa:*
 10 komentarzy = Następny rozdział




środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 5

Ludzie mogliby uznać mnie za wariatkę ale gdy wstałam rano musiałam zjeść lody z bitą śmietaną  i to nie dlatego, że jestem w ciąży bo musiałabym być wiatropylna czy dlatego, że zbliża mi się okres. Po prostu wstając dziś z łóżka byłam cholernie smutna a na smutek najlepiej dla mnie, działają lody i bita śmietana. Pytanie brzmi tylko dlaczego mam dziś tak podły humor jeśli za oknem świeci słońce?
Nie do końca znam na to odpowiedź. Może ma to coś wspólnego z moimi rodzicami?
 Uświadomiłam sobie wczoraj przed snem, że od pogrzebu nie byłam na ich grobie.
 Zżerają mnie wyrzuty sumienia? Sama nie wiem.. Ale coś mnie pchnęło aby tam dziś pojechać.
Zadzwoniłam do Emmy aby z nią porozmawiać, tak po prostu pogadać.
- Wiesz.. Jadę dziś na grób rodziców.
- Na prawdę? Lucy? Pojechać z Tobą?
Kochana była ale musiałam tam pojechać sama.
- Nie misia dam sobie radę.
- Dobrze. Skarbie muszę kończyć Erik przyszedł. Napisz lub zadzwoń jak się czujesz ok?
- Dobrze buźka.
- No buźka.
Erik. Nowy chłopak Emmy. A raczej przydupas, chociaż też nie taki nowy. Kiedyś byli razem a ten maminsynek uczepił się Rudej. Daje im tydzień i będzie po związku.
Kiedy zjadłam prawie pół litra lodów poszłam wziąć kąpiel i puknęłam się w czoło, że tyle zjadłam..
Ubrałam się w białą bluzkę i spodenki i założyłam na nogi rolki. Kawałek miałam na cmentarz a trochę ruchu mi nie zaszkodzi. Tym bardziej bo takiej ilości lodów.
Wyszłam z domu i zaczęłam jechać między ludźmi zastanawiając się jak mogłabym pomóc Mamie i siostrze Harrego.
Jechałam tak omijając pieszych lub jadących na rowerach.
Kiedy dojechałam po dwudziestu minutach na cmentarz naglę ścisnął mi się żołądek i miałam gule w gardle.
Nie wiedziałam, że tak ciężko będzie tu wejść, kupiłam po drodze kwiaty i dwa znicze no i udałam się do miejsca gdzie zostali pochowani moi rodzice..
Przechodziłam między alejkami i im byłam bliżej tym bardziej chciałam stąd uciec.. Kiedy weszłam w czwartą alejkę zobaczyłam go..grób moich rodziców.
Na jasnym marmurze było wygrawerowane "Nathan i Libby Powell" Chociaż zawsze mieli totalnie gdzieś co się ze mną działo to byli moimi rodzicami, wsadziłam kwiaty do wazoniku i zapaliłam znicze. usiadłam na pisaku i zaczęłam płakać. Chciałam sobie przypomnieć jakieś dobre chwile ale niestety, nie pamiętałam nic dobrego. Nawet nie zauważyłam jak się ściemniło i do tego zaczął padać deszcz. Zdjęłam rolki i szłam na bosaka bo ziemi... szłam pomału nie śpieszyłam się, ale postanowiłam spojrzeć która godzina. Była dziewiętnasta a już było ciemno?
Jak się okazało nie bez powodu, ogromna burza była a ja szłam sobie tak po prostu z cmentarza. Zdziwiło mnie również to, że miałam trzydzieści nieodebranych połączeń od Harrego i smsy o treści "Lucy? ", "Co się z tobą dzieje?" "Kurwa zrobiłem coś tak? Otwórz! ", "Nie odejdę dopóki nie otworzysz". Pięć połączeń było od Emmy i dwa od nieznajomego numeru.
Po niecałej godzinie byłam pod domem i jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam na moich schodach Harrego. Kiedy tylko mnie zobaczył zaczął do mnie biec i myślałam, że mnie uderzy a on zaczął na mnie krzyczeć.
- Czy Ty oszalałaś? Wiesz jak się martwiłem? Louis nawet do Ciebie dzwonił! Lucy cholera!
Czyli ten nieznany był Louis'a okej muszę pamiętać aby go zapisać.
Harry coś jeszcze krzyczał ale gdy zobaczył moją minę zamilkł na chwilę by znów po tym dodać.
- Czy Ty płakałaś? Lucy?
Eh..
- Byłam u rodziców to znaczy na grobie rodziców i straciłam rachubę, przepraszam.
  A telefon miałam wyłączony.
Popatrzył się na mnie smutny i podszedł.
- Dlaczego nie zadzwoniłaś... Dlaczego...
Boże... On był taki seksowny w tym deszczu... A ja wyglądałam jak mokra łasica... A on...
Musiałam to zrobić...
- Ciii.. Harry...
- Ale...
Najpierw musnęłam tylko delikatnie Jego usta a zaraz po tym gdy pierwszy szok Jego i mój minął dałam mu dostęp do mojego języka. Całował mnie namiętnie i delikatnie tak jakby się bał, że może mi zrobić krzywdę. Obejmował mnie w talii całował a ja nawet zapomniałam, że było mi zimno i byłam mokra. Liczył się on, ten moment, ta chwila.
Naglę przerwał pocałunek i spojrzał się na mnie takim dziwnym wzorkiem. Czyżby się bał? Ale czego?
- Boże Lucy... Przecież Ty będziesz chora...!
No nie mogę ! Właśnie go pocałowałam a on myśli o tym, że będę chora!?
- Harry?
- Ciii skarbie chodź do domu.
Musnął moją szyję i wziął mnie za rękę aby zaprowadzić mnie do domu, Przebraliśmy się w jakieś ubrania, Harry dostał jakąś koszulkę po moim ojcu i poszliśmy na dół do pokoju dziennego, który był połączony z kuchnią i tam zrobił mi i sobie ciepłą herbatę z miodem i przysiadł się obok mnie na kanapie. Zerkał na mnie co chwila i uśmiechał się do mnie. Wyglądał tak cudownie.. Czyżbym się w nim zauroczyła? Nie... Oby nie... Nie do końca tego chciałam. Nurtowało mnie tylko czemu on się nagle taki miły dla mnie zrobił?
- Harry?
- Hm... ?
- Dlaczego jesteś dla mnie taki miły? No wiesz chodzi mi o to, że po tamtym... no wiesz..
Wziął głęboko powietrze do płuc i westchnął.
- Nie wiem, to znaczy nie raz jak mnie zdenerwujesz mam ochotę Cię uderzyć ale.. nie mogę.. Chcesz wiedzieć dlaczego? Nie odpowiem Ci na to pytanie. Byłem damskim i nie tylko damskim bokserem. Tak jak mój ojciec o którym nie chce rozmawiać- Tu pokiwał mi palcem..
Biłem każdego kto mnie zdenerwował i w sumie dalej tak jest no prawie, ale Ty? Nie wiem co zrobiłaś i nie obiecam Ci, że Cię nie uderzę ale mogę Ci gwarantować, że nie jesteś dla mnie byle kim.
Słowa, które wypowiedział były piękne i wiedziałam, że bardzo dużo go to kosztowało bo był taką osobą i nie miałam zamiaru go zmienić bo polubiłam go takim jakim jest właśnie teraz.
- Lubie Cię Styles.
Parsknął śmiechem i objął mnie ręką.
- Ja Ciebie też no właśnie! Nie wiem jak masz na nazwisko!
Zaczęłam się śmiać i mu odpowiedziałam
- Powell, Lucy Powell
- Okej, więc też Cię lubię Powell.
Uśmiechnęłam się pod nosem i włączyłam jakiś film i zamówiłam pizze, której wczoraj nie zamówiłam bo poszłam spać.
Kiedy już dostawca ją przyniósł zajadaliśmy się a ja sobie przypomniałam o numerze Louisa, jednak nie chciałam przy Harrym go zapisywać, więc poszłam do łazienki. Pamiętam jak Lou napisał na tej kartce, że loczek się denerwuje to po co go denerwować?
Kiedy wróciłam leżał swobodnie na kanapie i się mi przyglądał z tym swoim szelmowskim uśmieszkiem. 
- Piękna jesteś wiesz o tym?
Tak oczywiście i miss Londynu będę.
- Masz jakiś interes?
Zaczął się śmiać i podszedł do mnie.
- Nie kotku. Po prostu mi się podobasz tyle. Dziwi mnie dlaczego nie masz faceta?
- To pewnie przez mój podły charakter.
Uśmiechnął się i obrócił mnie i szepnął, że wcale tak nie jest i tylko czasem jestem potworną suką. Oh jakie to pocieszające a tak na poważnie to miał rację..
Wróciliśmy na kanapę i oglądaliśmy film kiedy wyskoczyły całkiem korki, a na dworze zrobiło się już całkiem ciemno bo latarnie nawet zgasły. Harry odchrząknął.
- Będę się zbierał bo zanosi się, że będzie gorzej.
Nie chciałam go puszczać teraz do domu bo na zewnątrz było na prawdę nie bezpiecznie.
Miałam pokoje gościnne, więc co mi tam.
  - Zostań.. No nie patrz się tak na mnie tylko zostań. Mam pokój gościnny a Ty kawałek pewnie masz. Po za tym nie jest zbyt bezpiecznie teraz.
- A uważasz, że spanie ze mną pod jednym dachem jest bezpieczne ?
Przybliżył się znacznie i musnął moje usta. Na co ja zrobiłam wielkie "O" ustami. Bardzo śmieszne..
- Jeśli nie walisz piorunami to myślę, że będzie bezpieczniejsze, niż iść teraz w taką pogodę przy zgaszonych latarniach. Jeszcze byś w jakiś słup przygrzmocił a tego bym nie przeżyła.
Ostatnie zdanie powiedziałam dość sarkastycznie i mówiąc to przybliżyłam się i przycisnęłam lekko palec do Jego ust.
- Bez gadania Styles.
Uśmiechnął się tak miło i przytaknął z rezygnacją  głową.
- Uparta kobieta..
- A i owszem! Jestem uparta. Idę po świeczki zaraz wracam.
- Lucy!
- No?
- Pamiętasz jak Ci powiedziałem, że jedyne czego chcę to to żebyś była moja?
Kurde..
- Pamiętam? No i?
- Nic się nie zmieniło. Dalej chce abyś była tylko moja.
Zamknęłam oczy i ruszyłam po te cholerne świeczki. Rozumiem chciał abym była Jego. Ale pod jakim kątem? Jego dziewczyną, dziewczyną? Czy Jego dziewczyną do bzykania? No bo skąd mam wiedzieć? On jest nie przewidywalny..
Kiedy wróciłam siedział na podłodze i puścił jakąś piosenkę, której nie znam z telefonu. Jak się okazało to był Ed Sheeran - "Give Me Love".
Pozapalałam świeczki a on naglę wstał i objął mnie w pasie.
- Proszę. nie róbmy już dziś nic więcej.. Po prostu ze mną tańcz jakby od tego zależało Twoje życie..
- Harry ja..
- Ciii...
Zaczął mi śpiewać tekst piosenki i ruszaliśmy się w rytm.
"Give a little time to me or burn this out
Daj mi trochę czasu albo wypal to uczucie we mnie
We'll play hide and seek to turn this around
Zagramy w chowanego, aby odwrócić sytuację
And all I want is the taste that your lips allow
Jedyne czego pragnę, to móc poczuć smak twoich ust.."
Tańczyliśmy a on wypowiadał każde słowo i patrzył mi się w oczy, które świeciły jasną piękną zielenią. Musnął moje usta a ja wtuliłam się w niego jak w misia.
Nic się nie odzywaliśmy woleliśmy milczeć i cieszyć się tym co jest tu i teraz.
Ten dzień.. Najpierw cały dzień na grobie rodziców teraz Harry.. To było coś niesamowitego, ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy. No w sumie się jeszcze nie skończyło ale ja wiedziałam, że to kwestia czasu, bo tak po prostu już było. Możesz być na prawdę szczęśliwym z małego powodu a stanie się coś co zwali mur szczęścia.
Było już dość późno bo gdzieś trzecia w nocy i obydwoje byliśmy zmęczeni.
- Chodź pokaże Ci pokój gościnny i łazienkę.
- Dobrze, chodźmy.

Kiedy dotarliśmy do Jego pokoju i dałam mu ubrania na zmianę. Harry spojrzał na mnie i powiedział coś co wywołało uśmiech na mojej twarzy.
- Wiesz, Nigdy nie sądziłem, że będąc z dziewczyną mogę być taki miły i... i.. normalny? Co Ty ze mną robisz Lucy Powell?
Może i to były zwykłe słowa ale na mnie podziałały i to dlatego bo to była stu-procentowa prawda. Widziałam, że się stara jednak nie wiedziałam jak długo to potrwa. W dupie z tym, ważne jest to co jest teraz.
Uśmiechnęłam się do niego złapałam go obydwiema  rękami za policzki i go pocałowałam ale nie tak zwyczajnie
ten pocałunek był pełen uczuć, które ja i on czuliśmy. Niby tylko musnęłam jego usta a jednak to wystarczyło aby uśmiech nie schodził mi z buzi.
- Smakujesz jak pizza...
- Ty też Loczku...
Oj..
- Loczku?
- Mhm....
- Podoba mi się... Bardzo...
Musnął moją szyję a ja się cała zestresowałam tylko dlaczego? Durna...
- Dobranoc Harry do jutra..
- Tak... Miłych snów...
Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Co on ze mną robi... Co ja sobie myślę...Usnęłam...
Rano wstając zauważyłam jedną ciekawą rzecz, która leżała u mnie na łóżku...
To była karteczka od Harrego.
"Lucy... Musiałem wyjść, praca wzywa.. Żałuję, że musiałem wyjść ale przyjadę po Ciebie po południu to wyjdziemy gdzieś całą paczką co Ty na to?
A jeszcze jedno... tak seksownie wyglądasz kiedy śpisz, że bym... Brał Cię na całego...
H.S"

Głupek, jednak szkoda, że poszedł.. No ale co ja sobie myślę? On ma się mną interesować poważnie..
Chyba żartuje.. Cały ranek spędziłam na myśleniu o nim i Jego rodzinie.. No bo jak miałabym mu pomóc? Zaraz.... Potrzebują połowę tej kwoty... Już chyba wiem.. Ale do tego będę musiała poznać Jego mamę co nie będzie łatwe.. 
Gdy się szykowałam pomału do wyjścia bo straciłam rachubę czasu...w końcu ktoś musiał posprzątać ten bałagan z wczoraj.. Dostałam sms'a a w nim najpiękniejszy uśmiech i buziak jaki dostałam w swoim życiu..
Pod zdjęciem było napisane "Tak na przeprosiny, że nie mogłem Ci dać go osobiście... Co Ty zemną robisz KOBIETO! ;)"
Od razu mu odpisałam.. "Przeprosiny przyjęte a raczej część przeprosin. O której będziesz?"
Długo nie czekałam na odpowiedź.. Dlaczego mam skurcz żołądka? Ugh...
"Mogę Cię inaczej przeprosić ale nie wiem czy byś to wytrzymała... Za godzinę? Czekamy na Louisa jeszcze bo ma do załatwienia jedną sprawę i będziemy jechać do Ciebie."
Zaraz chwila...
"Do mnie? Po co?"
"Masz basen z tyłu domu nie? Są wakacje nie? Znasz już odpowiedź nie?"
 Oh... Czyli będzie bez koszulki... Będę mogła zobaczyć Jego wszystkie tatuaże.. Albo prawie wszystkie.. Zaraz.. Może Emmę zaproszę pozna ich..
"To jak już będziecie się rządzić w moim basenie to ja zaproszę moją przyjaciółkę.. "
Jezu jak on szybko piszę...
"OK SKARBIE! "
Już mu nie odpisałam tylko poszłam po bikini do mojej szafy i się w niego przebrałam. W sumie Harry miał rację, za oknem po wczorajszej mega burzy było piękne słońce i było gorąco, dziwnie jak na Londyn ale trzeba korzystać. Napisałam do Emmy aby przyszła ale nie odpisywała, może zabalowała z Erikiem.. No nic może jak przeczyta to przyjdzie.
Po półtorej godzinie mojego obijania się do mojego domu wparowała zgraja małp... Czyli:
Louis, Harry, Zayn, Liam, Niall. Perrie nie było nie wiem czemu ale to nie moja sprawa nie?
Bardziej mnie zastanawiało dlaczego weszli jak do siebie?
- Witam... Czy Wy przypadkiem..
Nie dokończyłam bo każdy zaczął się przepychać żeby się ze mną przywitać aż Harry zagwizdał i każdy się odsunął i zaczął się śmiać, ja też zresztą.
- Dobra powie mi ktoś dlaczego tak wleźliście tu bez pukania?
Louis się na mnie tak dziwnie popatrzył i kiwnął głową, że to Harrego sprawka..
- Harry...
- Oj Ciii...Jesteśmy już, więc możemy iść a gdzie Twoja przyjaciółka ?
- Nie wiem nie odpisała może nie może czy coś..
- Okej to chodźmy.
 Bawiliśmy się cudownie, każdy zachowywał się jak małe dziecko. Jeden drugiego podtapia, a kiedy Harry był za bardzo zajęty siłowaniem się z Zayn'em ja powiedziałam na ucho Louis'owi, że mam pomysł jak pomóc Harrego mamie. Ten za to mnie uściskał no i podtopił.
Kiedy prawie znowu całowałam się z Harrym usłyszałam jak dostałam sms'a. Cała speszona wyszłam z basenu aby go przeczytać i doznałam nie miłego szoku.. To była wiadomość od Emmy...
Chłopcy kiedy zobaczyli, że zbladłam szybko przybiegli do mnie a Harry z troską w głosie powiedział.
- Miśka co jest?
Kurwa!
- Emma... Ona....

Bum ! Bum! Bum! Maaaakarena!!!! Mamy nowy :)))
Mam dziś wyśmienity humor chociaż za oknem ani krztyny słońca....
Jak Wam się podoba rozdział? Bo mnie cholera bardzo:D. Mógłby być dłuższy ale zależało mi żeby skończyć na tym na czym skończyłam. 

Baaardzo Dziękuję dziewczęta za komentarze! Dałyście mi MoooooC! :D
Dzisiaj ten rozdział dedykuję #Martix 
Boże dziewczyno... Twoje komentarze wywołują u mnie takiego banana że oooo makarena<3 Dziękuję <3!
Dodaje wcześniej bo kurde nie wytrzymam :D... Jednak przy następnym już tak nie będzie o nie, nie, nie  :)).
 Buziaki Moje Panie:*
10 KOMENTARZY=ROZDZIAŁ 


wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 4 część 2 ostatnia

Kiedy się jakoś ogarnęłam, usłyszałam dzwonek do drzwi. Podejrzewałam, że to Harry z chłopakami i Perrie. Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam tylko Harrego, otworzyłam szeroko drzwi i popatrzyłam się na niego wyglądał jak młody bóg. Miał na sobie czarne rurki i grafitową koszulę. Jego loki układały się a raczej rozchodziły w każdą inną stronę a i tak wyglądał wyśmienicie...W prawej ręce miał butelkę wina a w drugiej bukiet kwiatów. Zdziwiło mnie to no bo po co to? Ale bardziej mnie zdziwiło dlaczego nikogo innego nie ma.
- Gdzie reszta?
Oh jakie przywitanie.
- Nie przyjdą, Louis stwierdził. że powinniśmy spędzić ze sobą więcej czasu sam na sam no i wiesz.. Reszta się zgodziła a ja w sumie nie miałem nic przeciwko.
Jasny czort.. Louis? Czyżby chciał żebym się do niego przekonała żeby... Ah.. Nie ważne.
- Dobrze, wejdź.
- Yyy.. Poczekaj Lucy.. To..To dla Ciebie..
Wręczył mi bukiet róż, nie mam pojęcia ile tam mogło być kwiatów ale więcej niż dwadzieścia. Powąchałam kwiaty chociaż nie przepadałam za różami bo wolałam słoneczniki to zapach ich tym razem mi się spodobał. Podziękowałam bardzo pokazałam mu miejsce na kanapie, na której ostatnio się wylegiwał pijąc piwo i poszłam wstawić kwiaty do wazonu.
Wracając do pokoju wzięłam dwa kieliszki do wina i jakieś chrupki.
- Przepraszam nie byłam przygotowana na jaką kol wiek wizytę.
Popatrzył się na mnie takim... dziwnym wzrokiem i się uśmiechnął.
- Nic nie szkodzi.. To trochę moja wina.
Aha..
- Nie no nic się nie stało, najwyżej zamówimy pizze..
Czułam się jak na jakiejś randce. Nie wracaliśmy już do tego co mi zrobił no bo w sumie po co?
Nie było też krępująco, śmialiśmy się i rozmawialiśmy jak starzy dobrzy znajomi.
- Lucy?
Właśnie miałam wstać aby włączyć jakąś muzykę kiedy mnie uprzedził.
- Może włączymy jakąś płytę i ze mną zatańczysz?
CO!? O nie.. tego nie było w planach, ja mam z nim? Oh... Nie, nie...
- Okej  
- Pozwól, że ja wybiorę.
Podszedł do mojej wierzy i włączył
https://www.youtube.com/watch?v=m65jhGwtWrg
 Kiedy wrócił do kanapy złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
Objął mnie w talii a ja jego za bark, druga ręką objął moją rękę i delikatnie obrócił. Zaczął mnie unosić, obracać i tańczyć ze mną tak jak by był zawodowym tancerzem.
Oddaliśmy temu tańcu całych siebie, Harry odchylił mnie do tyłu i wolną ręką wolno i delikatnie musnął palcami mój dekolt.
Kiedy wróciłam do normalnej pozycji pokazał abym podskoczyła. więc to zrobiłam i schowałam głowę w Jego szyj a on mnie obrócił i postawił mnie znów na podłodze.
W naszym tańcu było pełno namiętności i seksu. Tańczyliśmy tak jakby to miał być już ten ostatni ale i wymarzony taniec.
Kiedy staliśmy na przeciwko siebie podałam mu rękę a on mnie odchylił i przyciągnął tak, że stałam tyłem do niego i poruszałam biodrami i odchyliłam głowę w bok. Byłam nieświadoma tego co robię, pewnie dlatego, że kochałam taniec..
Naglę Gwałtownie mnie do siebie odwrócił i spojrzał mi głęboko w oczy. Ja się złapałam Jego barków i zsunęłam na dół i zaraz w górę, pokręciłam zmysłowo biodrami i musnęłam mu policzek ręką a on przy moim dotyku zamknął oczy.
Przybliżył się do mnie na tyle, że usta miał przy moim uchu.
- Nie wiedziałem, że jesteś tak zmysłową i cholernie dobrą tancerką Lucy...
Zaklął i wtulił się we mnie jak taki miś.
- Ja też nie wiedziałam, że umiesz tak tańczysz.
Na chwilę zamilkł i okręcił mnie ostatni raz.
- Moja mama tańczyła kiedyś no i wiesz.. Mam to we krwi..
To wszystko wyjaśnia.. Powiedział mi o swojej mamie..
- Musi się cieszyć, że odziedziczyłeś po niej taki talent.
- Mhm.. Możliwe. A Twoi rodzice?
Po co... Po co o to pytasz?
- Nie ma o czym mówić.. Zginęli w katastrofie lotniczej. A ja zostałam sama koniec historii.
- Mhm.. Nie chcesz  o tym rozmawiać. Dobrze ale nie denerwuj się.
A co on się zrobił taki troskliwy?
- Nie Harry, nie o to chodzi. Ich nigdy nie było w moim życiu, prawda nie lubię o tym rozmawiać ale chyba każdy ma jakiś temat, historię o której nie lubi rozmawiać?
- No fakt...
No właśnie.. Siedział na kanapie a ja tuż obok niego.. Wpatrywał się w jakiś punkt..
 Przybliżyłam się trochę bardziej tak, że jeszcze jeden ruch i siedziałabym na nim.
- Masz jakiś problem Harry? Coś Cię trapi?
Widziałam jak mięśnie mu się na pięły a cholera miał je bardzo widoczne.
- Nie kocie.. Cieszę się, że mnie nie wykopałaś z domu jak przyszedłem sam.
Zachichotałam.
- Dlaczego miałabym Cię wyrzucić? Fakt jestem zmęczona ale spędziłam miło wieczór o dziwo z Tobą.
 Oh jaka ja miła..Harry się na mnie spojrzał i uśmiechnął, tak...szczerze?
- Wiem, że potrafię  być niezłym dupkiem i chamem i taki jestem ale przy Tobie... Z Tobą jest inaczej.. No oprócz tamtego incydentu..
Zamilkł kiedy złapałam go za rękę i popatrzył się na mnie zdziwiony a ja się uśmiechnęłam i powiedziałam coś co było totalną prawdą.
- Ja już zapomniałam o tym, mam takie wrażenie jakby to się nigdy nie wydarzyło. Po prostu Ci wybaczyłam.. Tyle..
To była prawda. Każda inna dziewczyna by go nie wpuściła do domu nie odzywała się do niego i znienawidziłaby go. A ja nie umiałam bo on miał coś takiego w sobie, że chciałam go poznać a do tego doszła prośba Louisa.
- Dziękuje Ci Lucy..
Ha ha WOW...
- Proszę, proszę groźny Harry Styles mi dziękuję.
- Osz Ty! Pożałujesz!
W ten oto sposób zaczęła się wojna na poduszki które miałam na kanapie, niestety były dość twarde i skończyło się na tym, że wylądowaliśmy na podłodze.. Jakie to przewidywalne.. Oczywiście ja leżałam na nim i wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Poczułam wtedy coś twardego i bardzo dużego. Ale nie speszyło mnie to bo w sumie ucieszyło, że podobam się facetom. Uniosłam do góry brew a kiedy loczek się zorientował o co mi chodzi szeroko się uśmiechnął i obrócił mnie szybko tak,  że teraz to ja leżałam na podłodze a on był nade mną.
- Nawet nie wiesz Skarbie co ja bym chciał teraz z Tobą zrobić...
Ha ha ha..
- Niech zgadnę... Zatańczyć?
Zaczął się śmiać i zszedł ze mnie podając mi rękę.
- Oczywiście z Tobą zawsze.
Przetańczyliśmy jakieś dwie piosenki kiedy zaczęłam mocno ziewać.
Harry musiał to zauważyć bo uśmiechnął się do mnie czule i wyszeptał mi do ucha..
- Uciekam Piękna.. Odpocznij a ja jutro się odezwę.
Zachichotałam i odpowiedziałam mu, że w takim razie nie odpocznę ale zrozumiał, że to był żart i pokręcił tylko głową.
- Dobranoc Lucy.
- Dobranoc Harry, Dziękuję..
- Nie, to ja dziękuję.
Odkręcił się i wyszedł z mojego domu.. A ja poczułam się naglę bardzo samotna...


Notka:
Durna ja... Ale pocieszę Was i siebie, że to będzie jedyny tak krótki rozdział. Teraz biorę się ostro do pisania :)). 
Jednakże aby się pojawił nowy rozdział musi być co najmniej 10 komentarzy. Dziękuję każdemu kto komentował, Dziewczęta jesteście cudowne :***
Natalko masz rację Nawet jak się ma kilku czytelników niż mnóstwo to i tak warto pisać i nie zaprzestane acz kol wiek o komentarze proszę :))).
Zapraszam na bloga dziewczyny, która dopiero zaczyna i ma świetny pomysły.
http://louisandgirlfromthementalhospital.blogspot.com/

Kochani dziękuję za nominację do LIBSTER AWARD ale nie biorę udziału. Jeśli macie jakieś pytania zapraszam na tt @Anna_G111 chętnie odpowiem :)
Buziaki...<3

niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 4 część 1

Harry chyba zarejestrował tylko ostatnie zdanie po podszedł do mnie bliżej i musnął moje usta...
Zrobił to delikatnie i szybko tak jakby się bał, że mi znowu coś zrobi. W sumie wcale mu się nie dziwie bo nieźle mnie załatwił. Rozsądna dziewczyna dała by spokój i po prostu się już nie odzywała i nie denerwowała swojego hm...oprawcy? Tak Harry Styles w jakimś stopniu był moim oprawcą.. Ale nie ja..Nie ludzie z moim charakterem bo z jednej strony jestem wrażliwa i spokojna a z drugiej totalnie odwrotnie. Czasami potrafię być wulkanem energii i nie usiedzieć na miejscu i wtedy ludzie myślą, że jestem nadpobudliwa, może trochę jestem? Nie wiem...
Nie odwzajemniłam tego "pocałunku" ale chyba nie zdenerwował się na to bo delikatny uśmiech wkradł mu się na buzie i popatrzył w górę.
Była cisza ale nie krępująca tylko taka spokojna potrzebna jemu i mnie, takie wyciszenie..
Zaczęłam oglądać swoje ciało, wyglądało okropnie.. Siniaki były duże i zielono-żółte ale nie bolało jakoś bardzo przez co chciałam na prawdę stąd wyjść, trochę się obawiałam reakcji mojego towarzysza ale kurde nie przesadzajmy nie zostanę tu.
- Ee... Harry?
Nic.. Cisza.. On jest nie normalny? Patrzy się gdzieś w jakiś punkt i kompletnie się wyłączył..
- Harry słyszysz mnie? Halo? Styles?!
Na swoje nazwisko jak na zawołanie spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Co tam księżniczko?
Oh..serio? Ej co ja mam z tym "oh"? Kretynka..
- Mam do Ciebie prośbę i wiem, że nie będziesz zadowolony ale proszę zrób to dla mnie.
- Tak?
Eh..
- Chce wrócić do domu, do siebie. Dziękuję, że się mną tu zajęliście w lepszy lub gorszy sposób ale proszę pozwól mi wrócić do domu.
Widziałam jak się zdenerwował, no nie tak jak wcześniej ale był zły. Wstał gwałtownie i podszedł do okna.
- Nie chcesz zemną już spędzać czasu tak? Boisz się mnie?
O boże czy on zawsze musi?
- Jejku nie! Nie boje się Ciebie.. Co jest w tym dziwnego, że chce wrócić do swojego domu? Nie będę się Ciebie prosić o pozwolenie Harry, ale chcę stąd wyjść bez awantury, więc proszę nie utrudniaj mi tego.
Przesunął ręką po twarzy i odpalił papierosa i spojrzał na mnie tymi swoimi zielonymi oczami.
Widziałam w nich coś dziwnego.. Nie potrafię określić co to było ale nie podobało mi się to. Wyrzucił niedopałek za okno i podszedł do mnie bardzo blisko, tak że nasze nosy się stykały.
- Harry?
Cholera o co mu chodzi?
- Tak pięknie pachniesz...
No nie wierzę..
- Żartujesz prawda? Ja tu na poważnie z Tobą a Ty mi, że ładnie pachnę?
- Ohh bo to prawda... A co do tego o czym mówiłaś, Dobrze odwiozę Cię do domu ale jeśli myślisz, że dam Ci spokój i nie będę częstym gościem u Ciebie no jesteś w ogromnym błędzie.
Fakt jest taki, że nawet nie pomyślałam o tym. Może w głębi duszy nie chciałam z nim tracić kontaktu ? A może faktycznie się go bałam? Sama nie wiem.. Chciałam tylko wrócić do domu.
- Dobrze, czy możemy się zbierać?
Kiwnął głową na znak zgody i wziął mój i swój telefon, jak się domyśliłam wymienił się numerami.
Wyszliśmy z pokoju i udaliśmy się do głównego pokoju aby pożegnać się ze wszystkimi. Kiedy mnie zobaczyli to wstali i patrzyli się na mnie i uśmiechali.
Najpierw podeszłam do Perrie, od razu mnie przytuliła.
- Hej blondyna jest ok dojdę do siebie, fajnie, że Cię poznałam.
- Ciebie też Lucy trzymaj się i no nie daj się okej?
- Okej, Okej.
Następnie podeszłam do Zayn'a i Niall'a z którymi również się pożegnałam, następny był Liam.
- Tak bardzo Ci dziękuję ... Za każde słowo...
- Hej dziewczyno nie dziękuj.. Jedź i odpocznij no i nie daj się.. Może Ty go ogarniesz trochę...
- Może... Liam.. Może.. Dziękuję raz jeszcze.
Kiedy miałam podejść do Louisa aby się z nim pożegnać ten podbiegł do mnie przytulił mnie i włożył mi do kieszeni kopertę prosząc aby przeczytała ją jak będę sama.
Jak już pożegnałam każdego zorientowałam się, że Harry czeka już przy samochodzie, więc  powiedziałam ciche pa i wyszłam.
- Możemy już jechać?
- Ta, jasne..
Jechaliśmy w ciszy, żadne z nas nie miało ochoty się odzywać, po jakiś trzydziestu minutach byliśmy pod moim domem. Odpięłam pasy bezpieczeństwa i gdy chciałam otworzyć drzwi Harry złapał mnie za rękę.
- Do zobaczenia kochanie..
Taa oczywiście..
- Dzięki, że mnie odwiozłeś, pa.
No na co on liczył?
- Oh oczywiście, pa.
Wyszłam z Jego samochodu i szłam w kierunku mojego domu nie odwracając się do tyłu. Usłyszałam tylko pisk opon... Dureń..
Jak tylko weszłam do domu rzuciłam się na łóżko i tego pożałowałam bo wszystko zaczęło mnie boleć, więc zamiast się wylegiwać poszłam sobie zrobić gorącą kąpiel i przy okazji zadzwoniłam do Emmy aby jej wszystko opowiedzieć. Kiedy jej opowiedziałam wszystko to była wkurwiona i smutna.
- Boże Lucy... Może nie wiem... Kurwa no nie wiem..
- Nie denerwuj się wszystko jest dobrze. Po prostu mam niewyparzoną gębę.
- Ta a on ma nie wyparzone ręce..
Serio?
- Yyy.. Co?
- Źle to ujęłam po prostu jak bym go teraz zobaczyła to ujebałabym mu te Jego ręce i..i... tego Jego..
- STOP! Emma... Daj już spokój, kończę jutro się odezwę kocham Cię pa!
- Eh.. Pa..
Niemożliwa dziewczyna.. Rozkoszowałam się kąpielą kiedy dostałam sms'a myśląc , że to pewnie Rudowłosa dziewczyna, ale jak to w życiu bywa myliłam się.

"Witaj Kochanie... Powinnaś zamykać drzwi do domu, jeszcze ktoś Cię okradnie z czegoś cennego..
H.S"
CO?! Przecież zamykałam chyba... Ten sms był cholernie przerażający co on miał znaczyć...
Osuszyłam szybko swoje ciało i ubrałam się w świeże ubrania. Włosy spięłam w luźnego koka i pomału ruszyłam w kierunku drzwi frontowych. 
To co tam zobaczyłam a raczej kogo wpieniło mnie niewyobrażalnie.. Styles siedział sobie spokojnie na mojej kanapie i pił piwo. Mówiłam kiedyś, że jest toalnym dupkiem?
- Czy Ty jesteś normalny? Wiesz jak mnie przestraszyłeś? Nie wierze po prostu kurwa nie wierze ! Jeszcze sobie piwko pijesz?
- Chcesz trochę ?
CO ? Nie wierze co za popieprzony arystokrata.
- Ty! Ty! Ty!
- No już uspokój się złotko wolałabyś aby to był jakiś zabójca lub złodziej? Lepiej się czujesz..?
Nie mam siły do tego kretyna no nie mam  siły..
- Ta...Lepiej... To co Cię do mnie sprowadza ?
- Nic.
Aha..
Usiadłam obok niego i zamknęłam oczy, byłam na prawdę zmęczona a ten mi przychodzi, piwko pije i tak o po prostu wpadł.
- Dzisiaj jest impreza u Zayn'a i chciałem żebyś poszła ze mną..
O nie nie nie...
- To nie jest dobry pomysł nie czuje się dobrze.
- Na godzinkę tylko Perrie się ucieszy a potem Cię odwiozę.
Czy to była prośba? Oh oczywiście, że nie..
-Ale..
- Lucy... Nie ma ale.. prześpij się odpocznij a ja wieczorem po Ciebie przyjadę.
Tak po prostu podszedł do mnie pocałował mnie w policzek a raczej go tylko musnął i z cwaniackim uśmieszkiem wyszedł z mojego domu. Mówiłam kiedyś, że go nienawidzę ? Nie? To teraz to mówię.
Poszłam do mojej sypialni i położyłam się na łóżko, kiedy prawie usnęłam przypomniałam sobie kopertę, którą dał mi Louis.
Poszłam do łazienki bo tam pozostawiłam wszystkie moje rzeczy, poszłam do pokoju dziennego i nalałam sobie do kubka wody mineralnej. Otworzyłam list i to co tam przeczytałam zbiło mnie z tropu.
"Witaj Lucy !
Nie jestem dobry w pisaniu listów, więc po prostu napiszę to co mam napisać okej? Jest problem..
Wiem, że się mało znamy ale masz coś w sobie takiego, że nawet Zayn który nie jest zbyt ufny się do Ciebie przekonał. Pewnie się zastanawiasz teraz o co chodzi? Już tłumacze, chodzi o Styles'a a mianowicie o dług jaki ma Jego matka z siostrą. Możesz pomyśleć "Kurwa co ja mam z tym niby wspólnego" No i masz racje nie masz nic, na razie. Chciałbym Cię prosić o pomoc, Jego mama jest zadłużona na dwadzieścia tysięcy złoty, rachunki nie opłacone i inne długi... Wiesz jak jest.. Połowę mamy ale interesy ostatnio nie idą, musimy coś zrobić. Tutaj właśnie jest do Ciebie prośba, pomóż nam! Namów Harrego aby poznał Cię z Jego matką pojeździj tam wymyśl coś. Wiem, że to głupie ale ten idiota nawet nie chce z nami o tym gadać. Musimy uzbierać dziesięć tysięcy. Lucy proszę... Nam się już pomysły skończyły a pierdolona robota nie idzie.. Zastanawiasz się czemu nie mogę Ci tego powiedzieć w twarz? No więc właśnie.. Tu jest kolejny problem, bo nasz cudowny dupek gdy zobaczył, że się dogadujemy zrobił się nie wiem zazdrosny? Nie ważne, po prostu muszę uważać co mówię przy Tobie kiedy jest niedaleko. Bez względu jaki jest to mój przyjaciel i chcę mu pomóc. Daj mi jakoś znać czy Ty również mu pomożesz a raczej Jego rodzinie... A i jeszcze jedno spal ten list lub coś..
Louis.."

Co jest kurwa... Co to ma wszystko znaczyć? Nic z tego nie rozumiem? List był pisany na szybko i musiałam przeczytać go dwa razy aby cokolwiek zrozumieć bo chyba pisał go na kolanie..
Jak ja mam niby im pomóc? Nawet ich nie znam.. Jakie mają długi? Boże tyle pytań i jak zwykle brak odpowiedzi.. Miałabym namówić Harrego aby poznał mnie ze swoją rodziną? Oszalał.. Jedna strona mnie chce pomóc a druga uważa, że lepiej się w to nie pakować bo mogą być z tego kłopoty. Jedno jest pewne Harry Styles nie może się o niczym dowiedzieć...
Włożyłam list w kopertę, wzięłam nożyczki i pocięłam wszystko na drobne kawałki.
Kiedy już zniszczyłam doszczętnie kopertę i jej zawartość poszłam do mojego kochanego łóżka i tak po prostu usnęłam...
Obudził mnie dzwonek telefonu, podniosłam się niezgrabnie i  odebrałam...
- Halo..
- Spałaś?
To był Harry..
- Tak.. Co chcesz?
- Może milej? Słuchaj bo starzy Zayn'a wrócili no i nie będzie imprezy to znaczy będzie bo wbijemy całą paczką do Ciebie za jakieś dwadzieścia minut, więc się szykuj paaa skarbie..
Dupek! Kretyn! Jak on może tak po prostu się wpraszać!? Nie zostało m nic innego jak pójść do łazienki i przynajmniej rozczesać włosy bo wyglądałam jak stary mop.



Notka:

Dobra wiem zawaliłam... Niby jest w terminie ale jest mega krótki.. Wybaczycie? Będzie to po prostu zrobione w dwóch częściach..  :(....
Nie mam czasu po prostu... Wiecie wakacje i te sprawy a mnie jeszcze obowiązki dochodzą. 
Następny będzie do końca tygodnia jeśli będziecie komentować Najpóźniej do trzeciego sierpnia. PROSIŁABYM O TE 10 KOMENTARZY PRZYNAJMNIEJ. Uszanujcie to, że jednak mimo braku czasu wchodzę i piszę.
Postaram się również aby następny był dłuższy no i żeby się więcej działo, wybaczcie <3 ;*.
 Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim komentarzom pod ostatnim rozdziałem jesteście cudowne<3.
Jeśli ktoś z Was chciałby być informowanym to piszcie ;).
A jeszcze jedna sprawa jak zauważyłyście obok pokazało się okienko :D Jest to hashtag #FallingHS 
Możecie tam pisać co chcecie o rozdziałach no i będę tam pisać o nowych kiedy będą i czy będzie jakieś opóźnienie. 
Informacja do tych co czytają a nie komentują :
Po raz kolejny bardzo Was proszę o ten jeden komentarz, jedno słowo czy się podoba czy nie. To dla mnie bardzo ważne i mnie motywuję.. Zróbcie to dla mnie :*.
Dobra koniec mojego paplania :D Dziękuję raz jeszcze za wszystkie komcie, KOCHAM WAS <3!