piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 11

Kiedy ten beznadziejny film się skończył chłopcy wpadli na pomysł na następny, jednak tym razem się z Perrie zbuntowałyśmy i wspólnie oświadczyłyśmy, że teraz to my wybieramy film i im nic do tego. Oczywiście nie obyło się bez stęków i jęków ale Liam nam pomógł.
- Dobra dajcie spokój obejrzymy jeden film, który wybiorą a potem albo porobimy coś innego albo włączymy jakiś film.
Liam jak zawsze umiał znaleźć wyjście z sytuacji, każdy zgodnie pokiwał głową na co ja się bardzo ucieszyłam i posłałam mu uroczy uśmiech. Harry z Louisem komentowali coś tam w stylu, że chcę oglądać babski film ale, że go lubią to ustąpią. Szukałyśmy dość długo bo nie było tu dużego wyboru kiedy nagle natrafiłam na jeden tytuł, "Pamiętnik". Obie zgodnie pokiwałyśmy głową i włączyłyśmy film.
Tym razem siedziałam koło Harrego oczywiście i Liama. Louis z Niallem poszli po przekąski i usiedli na podłodze a Zayn z Perrie siedzieli na fotelu, to znaczy Zayn siedział a Perrie prawie na nim leżała, dziwnie to wyglądało ale cóż miłość...
Kiedy zobaczyli jaki film włączyłyśmy westchnęli z zrezygnowania i zaczęli oglądać.
O dziwo każdy z nich był bardzo skupiony no bo błagam, ten film to klasyk.
Siedziałam normalnie i miałam rękę złączoną z Harrego ręką, druga zaś leżała mi obok nogi po stronie lewej czyli Liama. Kiedy właśnie był moment poznania się Noah z Allie, moja lewa ręka poczuła na prawdę ciepłą dłoń, zrobiło mi się cholernie gorąco i pomału żeby nie wzbudzić podejrzeń i przede wszystkim żeby Harry nie zauważył odwróciłam głowę i widziałam tylko Jego profil, oglądał sobie tak po prostu film ale zauważyłam rumieńce na twarzy...
Zabrałam rękę oczywiście od razu chociaż była tak cholernie ciepła i duża.. Harrego też była ale Jego dłoń była inna, po prostu inna.
Musiałam stąd na chwilę wyjść na moment bo czułam, że coś się niedobrego dzieje, coś wisiało w powietrzu. Szepnęłam Harremu, że muszę do łazienki i żeby się nie martwił bo zaraz wrócę. Pokiwał głową i dał mi buzi a ja poczułam ciepło w podbrzuszu, zawsze tak miałam gdy mnie całował.
Poszłam na górę i zamknęłam się w ciepłym pomieszczeniu zwanym łazienką.
Co się do cholery dzieje? Dlaczego ja tak reaguje skoro to przyjacielskie gesty a to, że dotknął mi ręki to był po prostu przypadek? Ochlapałam trochę twarz wodą i wytarłam jednorazowym ręcznikiem. Muszę tam wrócić i zacząć zachowywać się normalnie.
Wyszłam z łazienki i udałam się do reszty, schodząc czułam wzrok kogoś na sobie ale nie miałam odwagi spojrzeć kto to, uznałam że to po prostu alkohol sprawił moją paranoje.
Kiedy podeszłam do chłopców obaj spojrzeli się na mnie i udostępnili mi miejsca między nimi. Usiadłam i podkuliłam nogi pod brodę.
Kiedy był koniec filmu i Noah i Allie umarli, jedna pojedyncza łza spadła mi z twarzy, przytuliłam się do Harrego i zamknęłam oczy na moment. Nie trwało to długo bo zaraz usłyszałam głośną muzykę.
- Dajemy! Nie zamulamy! Tańczymy ziomy!
Taa.. Cały Louis...
Wszyscy poszli na parkiet nawet Harry ale ja.. Wolałam zostać na wygodnej kanapie i sączyć mojego cudownego któregoś z kolej drinka.
Hazza był już nieźle wstawiony, do tego stopnia, że potykał się o własne nogi. Wybijała dopiero pierwsza w nocy albo już pierwsza, mnie się spać nie chciało jednak resztki zdrowego rozsądku zostały.
Zastanawiałam się jak ja z takim pijanym chłopakiem wrócę do domu... Podeszłam do Louisa aby zapytać się go o to.
- Co ja mam zrobić z Harrym? Zobacz...
Właśnie próbował tweerkować  o ile można to było tak nazwać i każdy miał z niego niezłą polewkę, każdy prócz mnie bo musiałam się nim zająć.
- Lucy spokojnie, położy się w tym pokoju co go znalazłaś.
- Aaa.. To ja go tam może zaciągnę i będę się zwijać.
- Co?! Ha ha ha... Zwariowałaś? Pokój gościnny obok pokoju gdzie będzie Hazza lub z nim, ale ostrzegam... Gdy jest pijany to może zrobić krzywdę bo kopie nogami i uderza rękami gdzie popadnie..
- Aaa.. Dzięki... To ja go pójdę już może... Eee..
Zacięłam się bo mój chłopak właśnie zdjął spodnie i położył się na dywanie spać.
- Louis zaczął się z resztą śmiać tak, że prawie sami wylądowali na podłodze, świetnie..
Podeszłam do niego i próbowałam go podnieść ale kuźwa był za ciężki.
Kiedy przy nim klękałam poczułam ręce na mojej talii... Te duże i ciepłe ręce.. O cholera...
Klęknął przy mnie i szepnął mi tak cholera dziwnie...
- Ja się nim zajmę, spokojnie maluszku...
Co? Co? Co? Maluszku... Liam co Ci jest to cholery!
- Dziękuję...
Szepnęłam nieśmiało i podniosłam się aby mógł wziąć Harrego do pokoju. Zobaczyłam gdy go bierze na ręce i jak opinają mu się wszystkie mięśnie, o jasna przepiórcza kurko...
Poszedł z nim na górę a ja musiałam ochłonąć. Krzyknęłam do Perrie i chłopaków, że na chwilę idę przed dom. Kiwnęli, że okej ale Perrie z Louisem musieli się upewnić czy się dobrze czuję, więc odrzekałam im spokojnie tak chociaż w środku buzował we mnie wulkan, który chciał wystrzelić ale uspakajał się gdy tylko zdawał sobie sprawę, że to idiotyzm...
Właśnie leciała jakaś wolna piosenka, której nie znałam a ja stałam na podjeździe i patrzyłam przed siebie.
Nagle usłyszałam kroki i ten głos..
- Zmarzniesz.. A nikt..nikt nie chce żebyś była chora..
Okrył mnie swoją bluzą, która pachniała tak inaczej niż ta Harrego, pachniała równie pięknie ale jednak inaczej.
- Dziękuję...
Stanął obok mnie i popatrzył się w górę.
- Śpi jak coś.. Nawet przez chwilę się nie obudził.. Mówię, bo pewnie chciałabyś wiedzieć.
- Tak... Dzięki.
- Piękna noc prawda? Chociaż chłodna to piękna...
Coś ww tym jest Liam... Coś w tym jest...
- Tak masz racje piękna..
- Dlaczego nie tańczyłaś?
Czy on musi zadawać mi ciągle pytania? Dobra zadał mi może trzy lub cztery ale ugh...
- Jestem po prostu zmęczona, tyle..
- Rozumiem... A czy.. Znajdziesz siłę by zatańczyć ze mną jeden taniec?
Co?! Kiwnęłam głową na znak zgody a Liam objął mnie w pasie..
 Leciała akurat piosenka Garou  "Belle".
"Belle "
"Piękna"
"C'est un mot qu'on dirait inventé pour elle"
"To jest słowo, które zdaje się być stworzone dla niej"
"Quand elle danse et qu'elle met son corps a jour"
"Kiedy tańczy pokazuje swoje ciało"
"Tel un oiseau qui étend ses ailes pour s'envoler "
"Jak ptak co rozkłada skrzydła do lotu"
"Alors je sens l'enfer s'ouvrir sous mes pieds "
"A ja czuję, jak piekło otwiera się u mych stóp".
 Przy pierwszej dziwnie się czułam, bo Liam śpiewał mi ją do ucha a ja eee byłam cała sztywna.. Ale starałam się zachować na tyle ile mogłam spokój.
Czułam, że tą piosenkę powinnam z Harrym tańczyć a nie z nim ale nie mogłam powiedzieć, że było mi jakoś źle w Jego ramionach bo było cudownie...
Kiedy piosenka się skończyła Liam ukłonił mi się i pocałował moją prawą dłoń.
Ja również się ukłoniłam i uśmiechnęłam do niego.
- Dziękuję za taniec...
- To ja dziękuję maluszku..
Mhm...
Popatrzyłam się dziwnie ale zignorowałam to bo przecież mógł to być przyjacielski gest no takie zdrobinienie.
- Lucy....
- Hmmm?
- Jutro to nie ale może pojutrze pobiegamy co ? Rozmawiałem z Harrym i nawet się ucieszył, że będziesz miała z kim biegać bo on sam jest leniem.
Powiedział mu? Nie wściekł się? Czyli ma zaufanie do nas uf... Mój Harry..
- Dobrze Liam pojutrze biegamy.
Pożegnałam się z nim dając mu całusa w policzek i poszłam pożegnać się z wszystkimi. Byłam cholernie zmęczona i położyłam się od razu do łóżka gdy tylko do niego trafiłam.


Heejj...:(
Przykra wiadomość.. Ugh...  Mój komputer zdechł, to znaczy twardy dysk się zepsuł :/... Dopiero w poniedziałek go zanoszę do reperacji a dzisiejszy rozdział, który dla Was pisze na szybko jest na mojej mamie komputerze a ona nie jest taka chętna do dawania swojego sprzętu, więc ohh jestem najmilszą córką na świecie teraz :)). 
Pozwoliła mi wejść na chwilę więc w szybką chwile naskrobałam  TO :). Nie obiecuję kiedy będzie następny bo nie wiem ile będzie trwała naprawa tego mojego gówna.. Ale! Postaram się namówić moją mamę po weekendzie aby mi dała jeszcze na to może będzie :)) Będę się modlić :))).
Rozdział nie jest sprawdzony !
Teraz podziękowania:
Wasze komentarze pod poprzednim aaaaaaa jajo jajo jajo! Kochaam Was!
@blueberryloveme
#Martix
@Justine  
@ExD
@Olga G 
Anonimek 
@Takie Tam
Dziękuję, dziękuję :***
Jak tam po nowym :D Ah ten Liam... :))
Buuziaak :****




środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 10 część 2 ostatnia

Siedziałam właśnie w sali numer osiem i patrzyłam się na moją przyjaciółkę, minęło trzy tygodnie od jej pobicia. Siniaki na twarzy zaczynały pomału znikać a ona dalej się nie wybudziła..
- Tyle bym Ci chciała powiedzieć.. Tyle się wydarzyło. Harry.. On... Zawrócił mi w głowie. Emma.. Obudź się.. Tak bardzo za Tobą tęsknie.. Emma... Proszę..
Głaskałam ją po dłoni, to była chyba jedyna część ciała, która nie została przez niego naruszona...
Dzisiaj miałam jechać do domu Louisa, napisał mi sms'a żebym wpadła.
 Będą tam wszyscy, których znam i ktoś po mnie podjedzie. Mogłam się domyśleć kim będzie ten ktoś. Pocałowałam lekko w policzek moją rudą przyjaciółkę i udałam się do domu aby przygotować się do wyjścia. Podróż nie trwała długo bo do szpitala miałam jak z bicza strzelił, więc nie śpieszyłam się zbytnio. Kiedy weszłam do domu poszłam wziąć szybką kąpiel, zamykając przed tym porządnie drzwi wejściowe aby mój "chłopak" nie mógł wejść.
Wlałam olejek z brzoskwini, cieszyłam się i relaksowałam...
Siedziałam tak w wannie dwadzieścia minut gdy dostałam sms'a od Harrego.
"Tęsknie... Chcę Cię dotknąć.. Mogę przyjechać wcześniej?"
Od razu mu odpisałam. Ale w sumie to ciekawe... Po co chce przyjechać wcześniej.
"Po co chcesz przyjechać wcześniej? Właśnie się kąpie...... :)"
Odpowiedź przyszła zadziwiająco szybko.
"Jak to po co? Dokończyć to co jest nam zawsze przerywane... Ojj... Nago? Mogę wpaść do Ciebie jeśli chcesz :)"
Głupek.
"Nie nie możesz! :P"
"A drzwi zamknęłaś? No bo wiesz.. Ktoś mógłby...."
Oj Harry, Harry...
"ZAMKNĘŁAM! Do zobaczenia HARRY!"
Już nie odpisał a ja skończyłam czynności higieniczne i wyszłam z wanny aby wytrzeć swoje ciało ręcznikiem. Siniaki, które ja miałam na ciele po tamtym feralnym dniu zniknęły, a w niektórych miejscach zostały małe ślady. 
Udałam się do mojej sypialni i zaczęłam wybierać odpowiedni strój na dzisiejszy wieczór i jak się okazało było to cholernie trudne zadanie..
Wywaliłam z mojej szafy dosłownie wszytko, sama nawet nie wiedziałam że  mogę mieć tyle ubrań.
Czy istnieje dziewczyna, która wybierała strój półtorej godziny a na dodatek na koniec i tak założyła koszulę i jeansy? Oczywiście, że istnieje... O to ja... Lucy Powell.. Został mi makijaż i włosy chociaż jak się dłużej zastanowić to i tak pewnie włosy zostawię rozpuszczone a makijaż zrobię lekki lub w ogóle. Wybrałam klasykę, czyli lekko podkręcone rzęsy zalotką i szminka w kolorze pomarańczy. Urodę odziedziczyłam po matce, więc nie musiałam się jakoś wyjątkowo starać co nie oznaczało, że byłam jakaś piękna. Po prostu uważałam, że po co mam się malować podkładami, różami czy pudrami jak nic to we mnie nie zmieni prócz tego, że będę miała jakąś maskę na sobie. 
Jak już pomalowałam usta i spojrzałam w lustro, stwierdziłam że wyglądam dobrze. Udałam się do kuchni aby przed wyjściem jeszcze coś zjeść. Ostatnimi czasy, kiedy wróciliśmy od Anny nie jadłam jakoś zbyt dużo. Może było to spowodowane tym, że u niej dużo musiałam jeść? A może tym, że po prostu się denerwuje Emmą? Sama nie wiem...
Zrobiłam sobie na szybko trzy tosty, które mozolnie ale po pół godzinie zjadłam. 
Kiedy w końcu skończyłam, do drzwi zadzwonił dzwonek. Spojrzawszy na godzinę dziewiętnastą domyśliłam się, że to Loczek. Podeszłam do drzwi i otworzyłam, ale po raz kolejny się zdziwiłam. Tym razem przyjechał po mnie Liam.
- Siema dziewczyno.
- Cześć Limuś
- Limuś?
- A no, może być? 
Z uśmiechem na ustach pokiwał mi twierdząco na co i ja szeroko się uśmiechnęłam.
- To powiesz mi czemu ten gamoń nie przyjechał tylko wysłał tym razem Ciebie?
- No cóż... Harry śpi, więc nie wie, że tu jestem.
- Jak to śpi? Coś się stało?
Zaczęłam się martwić no bo jest tak wcześnie.
- Co? Nie.. Zmęczony jak każdy z nas. Wiesz praca nas trochę wykańcza a Hazze w szczególności.
Oh... Może to był dobry moment aby się w końcu dowiedzieć gdzie oni pracują.
- Liam? Powiesz mi gdzie pracujecie?
Byliśmy już przy samochodzie kiedy zesztywniał.
- Lucy, powiedziałbym Ci. Ale wtedy Harry urwał by mi łeb i jaja.
- Jaja?
- Hah.. Taki żart. Nie no on sam musi Ci powiedzieć.
Faceci...
- Dobrze, jedźmy już.
Otworzył mi drzwi do samochodu na co się uśmiechnęłam i sam poszedł usiąść od strony pasażera.
- Opowiedz mi o sobie, Lucy...
- Ojej.. Nie wiem bardzo co.. Może pytaj a ja będę Ci odpowiadać hm?
Uśmiechnął się uroczo patrząc przed siebie i pokiwał głową jak by wiedział, że go obserwuje. Swoją drogą Liam był bardzo przystojny, zresztą jak każdy z nich. Miał krótko obcięte włosy postawione na żel był wysoki i umięśniony, koszulka którą miał na sobie opinała mu się na bicepsach a kiedy oddychał można było zobaczyć każdy mięsień. Nie miał aż tylu tatuaży jak Harry ale też nie mogłam powiedzieć, że było ich mało. Ogólnie o matko.. Wyglądał jak jakiś atleta, chociaż nie może przesadzam ale prawie atleta.
- Sama mieszkasz w domu? Czy z rodzicami?
Pierwsze pytanie yeah!
- Sama, moi rodzice nie żyją, zginęli w katastrofie lotniczej.
Powiedziałam to bez emocji a Liam pokiwał tylko głową i nie zadał, więcej pytań na ten temat za co byłam mu wdzięczna. Bo nie miałam ochoty o tym gadać.
- Interesujesz się czymś konkretnym czy raczej masz wiele zainteresowań.
- Uwielbiam biegać, chociaż ostatnio trochę to zaniedbałam a tak to moją taką pasją, której nie spełniam jest taniec.
- Taniec? Jaki?
- Towarzyski no i trochę hip-hop ale to tylko trochę..
Na czerwonym świetle spojrzał się na mnie a Jego oczy jakoś dziwnie rozbłysły..
- Ja nie jestem dobrym tancerzem a raczej w ogóle nie jestem.. Ale może.. Kiedyś pokażesz mi par kroków tego hip-hopu?
Ucieszyłam i się i zestresowałam bo nigdy nie tańczyłam przy nikim na dobrą sprawę. Harry był wyjątkiem  ale nawet on nie wiedział jak potrafię na prawdę zatańczyć.
- Jasne kiedy tylko chcesz.
- Ciesze się Lucy....
To był szept ale usłyszałam go i nie do końca byłam pewna czy to tak  powinno wszystko wyglądać.
Kiedy już prawie byliśmy pod domem Louisa, Liam zadał mi jeszcze jedno pytanie a raczej była to propozycja.
- Wiesz, ja też biegam no i jak byś oczywiście chciała, to możemy biegać razem. Mieszkam od Ciebie niecały kilometr co Ty na to?
W sumie...
- Okej.
Musiałam powiedzieć o ty Harremu ale.. Chyba nie będzie miał nic przeciwko ? No nic, na pewno nie zrobię tego dziś.
Kiedy byliśmy już na miejscu, chciałam otworzyć drzwi ale Liam złapał mnie za rękę a mnie zrobiło się eee... dziwnie..
- Poczekaj... Otworzę.
Aha.. 
Uśmiechnęłam się i poczekałam aby otworzył mi drzwi. Czułam się dziwnie.. Na prawdę dziwnie. Ale przecież to był przyjacielski gest.. Głupia ja.
Gdy już wyszłam z samochodu udaliśmy się do domu i nawet nie musieliśmy pukać ponieważ drzwi były otwarte.
- Zawsze tak jest? 
Liam się uśmiechnął i lekko objął mnie w pasie, co do cholery?
Nachylił się i szepnął.
- Tylko kiedy jest impreza.
Poszłam szybszym krokiem aby przywitać się z resztą.
Lou oczywiście mnie wyściskał, z resztą poszło gładko i szybko ale też bardzo miło.
Podeszłam do Louisa i zapytałam się gdzie jest Hazza.
- Na górze ale się nie posikaj ze śmiechu.
- Dlaczego?
- Ha! Zobaczysz!
Uśmiechnęłam się i udałam się na górę. Kiedy Szłam po schodach obejrzałam się jeszcze jakoś odruchowo za siebie i zobaczyłam Liama siedzącego na kanapie i wpatrującego się we mnie z bardzo dziwną miną. Uznałam, ze tylko mi się tak wydaje, pomachałam mu i puściłam po przyjacielsku oczko na co kącik ust mu się uniósł ku górze.
Kiedy weszłam już po schodach i udałam się do pokoju, zobaczyłam najsłodszy i najcudowniejszy widok na świecie. 
Harry leżał na kanapie ściskając wielkiego misia ale chwila skąd Lou miał misia w domu... No nic później się zapytam.
Leżał skulony a ja nie mogłam się napatrzeć i trochę szkoda mi było go budzić, jednak wszystko co dobre szybko się kończy, wiec i Jego spanie kiedyś musi.
Podeszłam do niego cicho i zabrałam delikatnie misia a on jak na zawołanie podniósł się do pozycji siedzącej. Zachował się tak, jakby ten miś był Jego.
- Co do chuja!
Kaszlnęłam a on odwrócił zaspaną głowę w moją stronę i szeroko się uśmiechnął.
- Księżniczka! 
- O boże... Harry..
Objął mnie jak tego misia i położył.
- Harry! Cholera Styles! Jesteśmy u Louisa!
Znów otworzył oczy i uniósł nas do góry. 
- Jak tu się dostałaś, gdy ja spałem?
- Liam mnie przywiózł, głupolu...
- Aaa.. No to okej.
- Chodź na dół wszyscy na nas czekają.
- Ehe... Już idziemy, a gdzie jakieś buzi?
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta tak szybko jak się obudził.
- Ej! 
- Nie ej tylko chodź.
Podniosłam się z kanapy i wyszłam pierwsza wiedząc, że musi i tak jeszcze iść pewnie do łazienki aby się trochę ogarnąć i nie myliłam się bo zaraz skręcił do niej kiedy tylko wyszedł za mną z pokoju.
Udałam się na dół, wszyscy pili i rozmawiali. Louis z Zayn'em, Niall jadł.. Perrie siedziała przy kąsali i szukała jakiś fajnych piosenek a Liam.. Siedział i wpatrywał się w schody? Dziwne.
Kiedy już się na nich pojawiłam naglę się uśmiechnął i podszedł do mnie.
- No już myślałem, że nie zejdziesz.. Udało się obudzić naszego śpiocha?
Zaczęłam się śmiać.
- No oczywiście! Jak tylko zabrałam mu misia..
- Napijesz się czegoś? Piwo? Drinka? A może nie pijąca jesteś?
- He he aż taka grzeczna nie jestem, drinka po proszę.
Poszłam porozmawiać z Perrie i wybrać jakieś fajne kawałki do tańczenia.
Kiedy wybrałyśmy kilka numerów usłyszałam jak Harry mówił coś do Liama.
- Stary dzięki, że ją przywiozłeś...
- Spoko. Jak coś to możesz na mnie liczyć. Idę zaniosę Lucy drinka.
- Ha ha, okej tylko mi jej nie upij.
- Spoko stary. 
Przybili chyba żółwika i podeszli do nas. Pierwszy odezwał się loczek, drugi Liam.
- Witam Panie.
- Lucy... Twój drink.
- Dzięki Limuś.
- Limuś?
Harry się zdziwił a ja tylko wzruszyłam ramionami.
- Spoko mi się podoba.
- A no to jak tatusiowi się podoba to okej.
- Tatusiowi?
- Tak Liam to nasz taki Tatuś, no wiesz jest poważny i tak dalej...
Ahaaa.... 
- Okej. Ale ja tam wolę Limuś.
Wszyscy się zaczęli śmiać i poszliśmy do reszty. 
Chłopcy się wygłupiali, zakładali sobie na głowy wianek, w którym przyszła Perrie. Było bardzo sympatycznie.
Niall wpadł na genialny pomysł aby obejrzeć film jakieś "szczęki" czy coś takiego, był obrzydliwy. 
Siedziałam koło Harrego i Louisa, zaraz był Zayn i Perrie Niall był na podłodze a Liam na fotelu niedaleko nas.
Co chwila podskakiwałam albo zamykałam oczy, Harry trochę się ze mnie śmiał ale kiedy posyłałam mu mordercze spojrzenie uśmiechał się i całował mnie w szyje aby mnie uspokoić, o losie udawało mu się to... Nie zdawałam sobie tylko sprawy, że przez cały film byłam obserwowana przez jedną osobę....


Haaa! Tego się nie spodziewaliście co? :)).
Robiąc z mamą dzisiaj znowu..... Pierogi, bo urodzinowe zostały pochłonięte tak jak 
lord farquaad przez smoczyce w shrek'u... Tak sobie myślałam co tu napisać i wymyśliłam takie cuś :D. Dziękuję za komentarze i liczę na więcej :*** Do następnego robaczki moje <333.
ps; Jak znajdą się błędy to przepraszam :*.

10KOMENTARZY=ROZDZIAŁ








wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 10 część 1

Dni u Harrego mijały cudownie, chodziliśmy na spacery, leżeliśmy na trawie i ani razu o dziwo się nie pokłóciliśmy. Anna traktowała mnie jak córkę i gdy się dowiedziała, że jesteśmy razem mówiła, że do szczęścia już nic jej nie trzeba a ja sama zaczęłam ją traktować tak jakby to ona była zawsze moją mamą i przynajmniej raz dziennie dzwoniłam do szpitala gdzie leżała Emma, niestety do tej pory się nie obudziła.
Minął tydzień a dziś mieliśmy wrócić do domu.. Nie chciałam, wszystko co dobre zawsze się kończy, więc i to musiało. Kiedy się już spakowałam i spojrzałam na pokój w którym spałam mieniony tydzień usłyszałam z dołu krzyk Harrego jak mnie woła, więc zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam na dół gdzie stała Anna z synem. Podeszłam do niej i pożegnałam się wiedząc, że jeszcze tu wrócę.
- Bardzo dziękuję za gościnę, było na prawdę cudownie..
- Dziecko jesteś tu mile widziana w każdy dzień o każdej porze.
- Dziękuję do widzenia.
- Do widzenia Lucy.
Harry Uściskał swoją matkę i otworzył mi drzwi abym mogła wyjść na zewnątrz.
Gdy już siedzieliśmy w samochodzie Loczek dotknął mojego uda a ja odruchowo spojrzałam się na niego. 
- O co chodzi?
- Lucy, chciałbym Cię gdzieś zabrać jeszcze zanim pojedziemy do domu.
- Dobrze.
Uśmiechnął się a ja z nim bo w gruncie rzeczy chciałam z nim jeszcze spędzić czas.
Jechaliśmy w ciszy, każde z nas zastanawiało się jak będzie gdy wrócimy już do domu i każdy zajmie się swoim życiem a przede wszystkim Harry zajmie się pracą. Chciałam wiedzieć co to za praca ale bałam się zniszczyć to co zbudowaliśmy przez mieniony tydzień.
Dojechaliśmy na polanę, nie było na niej nic prócz trawy i małego strumyka ale właśnie tak mało sprawiało, że to miejsce było jednym z piękniejszych jakie widziałam.
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do miejsca przy strumyku.
Hazza rozłożył koc, który miał w samochodzie i usiedliśmy na nim patrząc się wodę.
Kiedy tak rozmyślałam nad tym wszystkim co się wydarzyło i musiałam przyznać, że na prawdę byłam szczęśliwa.
Uśmiechnęłam się sama do siebie kiedy Harry tak wpatrywał się na ten strumyk i intensywnie czymś myślał. Kiedy szepnęłam Jego imię nawet nie zareagował, stwierdziłam że może nie słyszał jednak postanowiłam zwrócić na siebie uwagę.
Usiadłam na nim okrakiem a on spojrzał się na mnie trochę zaskoczony.
Kiedy musnęłam mu usta naglę jakby oprzytomniał i złapał mnie w talii.
Lekko i subtelnie całował moje usta, ja mierzwiłam Jego loki i ruszałam lekko biodrami, co wywołało w nim dreszcz i taki dziwny jęk, który o cholera... Podniecił mnie jeszcze bardziej.
Harry położył mnie na kocu a ja rozchyliłam moje nogi aby mógł być bliżej mnie.
Całował mnie prawie po każdym zakątku mojego ciała. Zaczął od głowy, czoła, później nos, policzki i usta. Lekko mnie uniósł i zdjął ze mnie bluzkę. Kiedy już mu się to udało wrócił do poprzedniej czynności tylko zamiast ust, była to szyja.
Gdy doszedł do piersi całe moje ciało przeszły dreszcze. Zębami lekko opuścił moje ramiączka i zsunął mi stanik z ciała jednym szybkim ruchem..
Halo, przepraszam! Byłam już bez bluzki, bez stanika a on? O nie...
Uniosłam się trochę na łokciach kiedy akurat całował mój brzuch. Spojrzał się na mnie zdziwiony.
- Co się stało Księżniczko?
Nie powiedziałam nic tylko przyciągnęłam go do siebie i zdjęłam z niego koszulę.
Byliśmy na polanie i byliśmy pół nadzy, paranoja ale podobała mi się. Co zrobić, w końcu to był Harry Styles... A każdy wiedział, że chyba nie ma kobiety która mu się oprze. Myślałam, że ja nią będę ale niestety, urok który miał działał na każdą kobietę a kto wie może i na mężczyzn też...
Kiedy Loczek zaczął odpinać moje spodnie usłyszeliśmy krzyk jakiegoś faceta. Ironio losu... Zawsze tak musi być?
- Co Wy tu robicie gnoje!
Szlak! Ubrałam szybko bluzkę a stanik włożyłam do torebki. Harry zaczął się śmiać i pociągnął mnie za rękę w stronę samochodu. Przez chwile musieliśmy biec bo ten facio krzyczał coś, że to obnażanie się publiczne i dzwoni na policje. Z początku byłam przestraszona ale kiedy zdałam sobie sprawę, że przy tym człowieku nic mi nie grozi, nikt mi nie zrobi krzywdy oprócz Jego samego, zaczęłam się śmiać i w dobrym humorze odjechaliśmy z polany.
Pół drogi się śmiałam a Harry kręcił tylko głową..
- No co? Ha ha ha....
- Zawsze nam przerywają.. Dziwne nie? Czego byśmy nie robili to i tak nam przerwą.
Fakt. Było to wkurzające ale ten zabawne.
- Nic nie poradzimy, przestań mnie dotykać to nie nikt nam nie będzie przeszkadzać.
Mówiąc to dotknęłam Jego krocza a jemu lewa brew uniosła się do góry i zaczął się śmiać.. Reszte drogi spędziliśmy żartując..

Wróciłam!!!! :)))
Nie jest długi i zrobię go w dwóch częściach ale jakoś po tej małej przerwie ciężko mi było coś naskrobać. Jednak wiecie obietnica to obietnica, więc wstawiłam:).
Mam nadzieję, że Was nie zawiodłam, ale muszę się na nowo rozkręcić.
Co do urodzin mojej Mamy to bardzo dziękuję za życzenia dla niej :). Miałam trzy dniówkę od piątku do niedzieli i właściwie wczoraj mogłam odpocząć trochę.
Wracam wypoczęta ha ha...:) 
Następny rozdział będzie na dniach, prosiłabym jednak aby te sześć komentarzy było, bo wiem że Was stać!!!
To co? Do następnego :)))!!! 
Buziak!



czwartek, 14 sierpnia 2014

Ważna informacja !

KOCHANI CZYTELNICY ! 
Rozdział miał się pojawić dziś. Niestety nie dam rady... Zaraz mam urodziny Mamy, jeżdżę po sklepach, robię ciasta  i pomagam w urządzaniu tej jakże cudownej imprezy... Bo wymyśliło się Jej cytuje "Ania zrobimy w tym roku super party.." Ohh... Jak się cieszę..
Do tego wszystkiego latam z psem do weterynarza co najmniej dwa razy dziennie bo ma zapalenie żołądka..
Nie mam nawet weny... Bo w głowię co innego.. Proszę Was bądźcie wyrozumiali i nie opuszczajcie mnie :(((. Po niedzieli będę miała spokój, wtedy usiądę i napiszę..
Wytrzymacie ze mną jeszcze niecałe cztery dni? :(

Buziaczki.... ;*



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 9

Harry wpadł na pomysł aby poleżeć na trawie, ale uwaga na mokrej trawie. Nie wiem co było w tym fajnego ale w końcu przystałam na Jego gadanie i się położyłam obok. On był w samych bokserkach przez co jego mięśnie było bardzo wyraźnie widać no i dół, o mój boże.. Jego pupa była mała ale nie taka bardzo mała tylko tak seksownie mała, przód no cóż chyba nie będzie dobrego komentarza na to, chodź nie, nazwę do jednym słowem...Cudo... Oj tak zdecydowanie każda dziewczyna, która widziała go była zachwycona a te co nie widziały mają wielkiego pecha. Boże Lucy o czym Ty do cholery myślisz.. Kiedy leżał, Jego włosy bardzo fajnie rozłożyły się na trawie i gdyby mi się tak ułożyły to wyglądałabym jak stary, mokry, zapyziały mop. A on wyglądał jak jakiś bóg seksu o ile takowy istniał. Jeśli nie to trudno, on był moim bogiem, bardzo seksownym...podniecającym i oż cholera... Zaczynałam nie tylko czuć do Niego pożądanie ale i coś więcej..
Przyglądałam mu się kiedy miał zamknięte oczy i chyba to wyczuł bo pokazały mu się te Jego dołeczki a dołeczki oznaczały, że uśmiechał się od ucha do ucha i szczerzył te swoje nieziemsko białe zęby.. Ja byłam w samej bieliźnie, miałam na sobie czarny stanik w groszki i majtki figi co nie było dobre jeśli patrzeć na to, że gdy były mokre to właściwie było wszystko przez nie widać.
Oczywiście Harry nie omieszkał się skomentować jak dużo lepiej wyglądałabym bez nich i że gdy jestem w nich to ma ochotę ściągnąć je zębami. 
- Harry, zaczyna mi być zimno czy możemy iść do domu?
Poderwał się i spojrzał na mnie szybko.
- O matko to czemu nie mówisz...
Przyłożył rękę na twarzy i się uśmiechnął.
- Jesteś taka nierozważna...
Co do cholery? To on mnie namówił żebym tu się położyła.
- Styles!
Zaczęłam groźno na co on zaczął prawie, że pękać ze śmiechu.
- Mogę wiedzieć co Cię tak śmieszy?
- Ty kochanie, bo ja żartowałem. Chodź do domu będziesz chora.
Podniósł się i podał mi rękę. A ja użyłam swojego wspaniałego sformułowania, które używałam kiedyś.
- Jesteś dupkiem...
- Ha ha ale seksownym kochanie...
Przerzucił mnie przez siebie i zaczął iść do domu.
- Czy Ciebie do reszty pogięło!? Harry postaw mnie!
- No co Ty złociutka to za tego dupka!
Kiedy doszliśmy do domu Harry położył mnie na kanapie i usiadł na mnie okrakiem.
Popatrzył się figlarny wzrokiem a ja popatrzyłam się na niego pytająco.
- Chciałbym dokończyć to co zaczęliśmy wczoraj  ale niestety przerwała nam moja mama.
O cholera, o cholera, o cholera!!!
Harry zaczął całować mój brzuch i zataczać na nim językiem kółka, doprowadzało mnie do do szału.
Po chwili przeniósł się na moją szyję a ja bawiłam się Jego włosami i odchyliłam się trochę do tyłu.
Jedną ręką bawił się gumką od moich majtek i lekko jakby niechcący wkładał tam trochę palec wskazujący a ja dostawałam to następnych dreszczy.
- Harry...
- Tak maleńka szepcz moje imię a dam Ci taką rozkosz jakiej nigdy nie dostałaś.
Kiedyś miałam swój pierwszy raz i przechodziłam te wszystkie pieszczoty ale niczym się to nie równało do tego co przechodziłam teraz. Tamto było niesmaczne nachalne i wcale nie było przyjemne a z Harrym... Czułam się dosłownie jakbym wszystko robiła pierwszy raz. Każdy Jego dotyk sprawiał, że drżałam i chodź nie byliśmy nawet razem o zgrozo... To i tak chciałam żeby jemu było dobrze i mnie oczywiście również.
Delikatnie mnie uniósł i odpiął zapinkę od biustonosza aby móc go zdjąć. Kiedy zobaczył moje piersi ponownie westchnął z rozkoszy i pocałował je zataczając kółka na moich sutkach. Jęk, który się ze mnie wydobył był falą rozkoszy, która mnie zalała.
Następnym krokiem Harrego było włożenie jednego palca w moje figi i poruszenie nim po całej mojej kobiecości. Miałam dreszcze... Harry patrzył mi w oczy i pomału zdjął ze mnie moje majtki..
- Harry... Ja...
- Ciii... Chce abyś dla mnie doszła, nic więcej nie chce kochanie po prostu pozwól mi zrobić Ci dobrze.
Gdzie ten facet się uchował co?  Nie mogłam myśleć nad tym bo Harry wsunął dwa palce we mnie i o niczym nie myślałam, miałam tylko przed oczami Jego oczy a zaraz po tym musiałam je zamknąć aby nie krzyczeć z rozkoszy, ponieważ obiekt moich westchnień przeszedł do bardziej konkretnych rzeczy i położył głowę między moje uda a ja widziałam tylko Jego włosy i czułam Harrego język, który wyprawiał cuda na mojej kobiecości. W pewnej chwili nie wiedziałam już co się dzieje kiedy włożył język trochę głębiej i zaczął nim dziwnie poruszać odpłynęłam, fala gorąca jaka mnie przeszła była nie do wytrzymania. Myślałam, że się spale tak mi było gorąco, z mojego gardła wydobył się jęk i imię sprawcy mojej rozkoszy.  Co się w sumie dziwić, nie przeżywałam orgazmu od wieków..
Kiedy wrócił do poprzedniej pozycji, położyłam mu głowę na klatce piersiowej i zaczęłam się uśmiechać, musiałam uspokoić emocje które we mnie buzowały i zaczęłam obmyślać plan jak mu się odwdzięczę za tą totalną rozkosz. Naglę zadał mi bardzo dziwne pytanie, chociaż nie ono nie było dziwne ale bardzo mnie zaskoczyło.
- Bądź ze mną Lucy... Nie chcę tak.. Bądź moja...
- Ale Jak to Twoja? Co masz przez to na myśli?
Szepnęłam cicho i po dłuższej ciszy nie odzywania się Jego myślałam że może nie usłyszał ale myliłam się, odpowiedział i to bardzo wyraźnie na moje pytanie.
- Moja Lucy, Moja. Chcę abyś została moją dziewczyną. Abym mógł przy każdym powiedzieć, że nie jesteś wolna tylko jesteś ze mną. Rano chcę przyjeżdżać do Ciebie i przywozić Ci świeże bułki. Na kolacje chcę Cię zabierać do najlepszych knajp. Przed moją Mamą nie chcę się kryć, że nic do Ciebie nie czuję bo czuję Księżniczko. Nie wiem co to jest ale coś czuję, nie mogę bez Ciebie przeżyć już chodźby jednego dnia. Nie wiem czy to miłość i wątpię ale masz coś w sobie, że każdy kto Cię spotyka chcę być przy Tobie a tym kimś chcę być ja.. Zgadzasz się?
Jak miałam się nie zgodzić? Także coś do niego czułam i również uważałam, że to nie jest miłość.
- Tak Harry, mam takie same uczucia jak Ty... Chcę być Twoja, boże co ja gadam! Ja już od dawna jestem Twoja!
Przypieczętowaliśmy nasz związek bardzo namiętnym pocałunkiem i poinformowałam mojego nowego chłopaka... Rany jak to brzmi, Harry Styles jest moim chłopakiem...
Powiedziałam mu, że idę się wykąpać a on przytaknął z wdziękiem i ustąpił mi drogi abym mogła przejść. Za nim jednak przeszłam, podeszłam jeszcze do niego  i cmoknęłam go w policzek.
Weszłam do swojego pokoju, wzięłam ubrania na zmianę i udałam się do łazienki.
 Nalałam sobie do wanny dość ciepłej wody, wlałam brzoskwiniowy płyn pod kran dzięki czemu zrobiło się dużo piany i weszłam najpierw prawą nogą a za chwilę dołączyłam lewą.
Kiedy już rozłożyłam się w wannie i cieszyłam się błogim spokojem do łazienki tak sobie po prostu wszedł Hazza.
-- Co Ty tu robisz?
- Ha! Nie zamknęłaś drzwi... Znowu!
Przypomniał mi dzień kiedy wszedł sobie do mojego domu jak do siebie, cholera...
- Tak serio to pomyślałem, że byś może przyjęła mnie tam do siebie.
Aaa w sensie, że on chcę tu do mnie wejść? Czemu nie...
Pokazałam głową, że się zgadzam a Harry się rozebrał. Widziałam go w całej okazałości jak go bóg stworzył i o losie podnieciłam się ! Znowu!
Usiadł za mną i zaczął mi myć ramiona a ja położyłam głowę na Jego ramieniu. Było cudownie, nie wyobrażałam sobie,  że taka zwykła kąpiel z mężczyzną, może tak pobudzić kobietę i być taka przyjemna..
Kiedy wyszliśmy już z wanny i o zgrozo! Nawzajem się wytarliśmy ręcznikami.. Czułam się jak taka mała księżniczka...
Zanim się obejrzeliśmy był wieczór a my nawet obiadu nie jedliśmy, więc po kąpieli pognałam do kuchni i odgrzałam jedzenie, które Anna nam przygotowała. Miałam tez pomysł jak jej pomogę ale nie zrobię tego jeszcze teraz.
- Harry!
Zawołałam go kiedy Lasagna była gotowa i od razu przybiegł.
- Już jestem moja gorąca kuchareczko.
Uśmiechnęłam się i podałam mu talerz z jedzeniem.  Niech bóg będzie mi świadkiem czy każdy facet jada jak świnia? Tak mój bóg seksu jadł jak prawdziwa świnia, siorbał, cmokał i rany nie wiem co jeszcze..
Uśmiechał się gdy jadł a ja odwzajemniałam no bo jak tu się nie uśmiechać gdy widzisz taki widok..
Gdy zjedliśmy pozmywałam szybko naczynia i udaliśmy się do Harrego pokoju.
- Będziesz cudowną Panią domu.. Moją Panią...
- Tak, tak Harry. Oczywiście.
Jak to każdy leń w zwyczaju ma po jedzeniu się położyliśmy a Hazza zapalił swojego cudownego papierosa, kiedy skończył leżeliśmy tak nie mam pojęcia ile czasu ale to nie było ważne, bo najważniejsze było to z kim się było... Po pewnym czasie po prostu usnęliśmy objęci...


 Dam! Dam! Dam!
Humor lepszy również dzięki Wam! Chociaż mało komentarzy bo nie minęło nawet dwadzieścia-cztery godziny to dodaje no bo pisałam, że jak tylko napisze to dodam :). 
Jak Wam się podoba hmmm? Coś tam się dzieje :D no i są RAZEM! 
#Martix, Nie pisz, że Twoje komentarze są krótkie bo nie są :*. Dziękuję Ci tak cholernie bardzo!!! Zawsze je czytając nawet gdy mam podły humor to po przeczytaniu pojawia się banan! EXD, Dziękuję za Twoją troskę już jest dobrze(chyba:)). Ciesze się bardzo, że Ci się podoba to co piszę :)), @BLUEBERRYLOVEME, Ah.... Kochana Dziękuję za ciepłe słowa, postaram się bardziej uwierzyć w siebie <33, Twoje komentarze również wywołują u mnie uśmiech:)).
Dajecie mi siłę i pewność siebie... Dzięki Wam czuję, że jednak chyba umiem  pisać:D

Haaaalooo!!!! Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga???:)) Zmienić coś? Zostawić? Czy wrócić do poprzedniego wyglądu???  Zastanawiać się i pisać :))).
A to tak a propos wymienionej gdzieś tam wysoko świnki :))) Świiiiiiiinkaaaa:D

Buuuziak:**







Rozdział 8

Jakie czułam zażenowanie kiedy szybko zbieraliśmy się do kupy a mama Harrego stała za drzwiami.
Widząc Jego minę po prostu chciało mi się śmiać, nigdy nie widziałam o takiego skołowanego.
Gdy emocje opadły, Harry otworzył drzwi a Anna trochę zdziwiona weszła do środka. Starałam się siedzieć spokojnie i nie pokazać jakie zażenowanie czuje no ale cóż nie do końca mi to wyszło.
- Przepraszam dzieciaczki jak Wam przeszkodziłam w jakiejś rozmowie czy coś ale miałabym do Ciebie prośbę Synku.
- Tak mamo?
- Jak dostane wypłatę za dwa dni to kupię farbę i byście odmalowali pokój Twojej siostry, no wiesz póki jej nie ma.
Harry przez chwilę pomyślał i popatrzył się na mnie.
- Zostałabyś dłużej?
- Jasne! Pomogę.
Objął mnie i szepnął, że nie trzeba jednak ja byłam zdeterminowana.
- Oj przestań, pomogę Ci.
-No dobrze. A mamo, ja kupię tą farbę i pomalujemy razem z Lucy.
Przytuliła nas i uśmiechnęła się szeroko.
- Tak miło z Waszej strony dziękuję, to ja już idę nie będę Wam przeszkadzać.
Harry uśmiechnął się od ucha do ucha i zamknął za Anną drzwi.
Podszedł do mnie i zarzucił mi kosmyk włosów za ucho.
- Pięknie się rumienisz, mówił Ci to kiedyś ktoś?
Zaśmiałam się cichutko i pokiwałam, że nie. To była prawda bo nigdy się nie rumieniłam wcześniej.
- To teraz ja Ci to mówię kochanie...
Dobra wszystko pięknie cacy ale ja nie wiem co właściwie między nami jest. To znaczy nie żebym od razu z nim chciała być bo tego nie wiem, ale chciałam wiedzieć czy mu na mnie tak zależy, zależy..
- Zadam Ci pytanie ale odpowiedz szczerze okej?
- Dobrze, pytaj.
- Zależy Ci na mnie?- Odwróciłam wzrok, no bo co ja niby chciałam usłyszeć?
- Spójrz na mnie Lucy.
Spojrzałam no i co? Patrzy się na mnie tymi swoimi ciepłymi zielonymi oczami a ja myślę tylko o tym aby go pocałować, bez sensu.
- Zależy mi bardzo na Tobie. To nie jest tak, że chcę Cię wykorzystać ja, po prostu nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny. Jesteś inna ale nie w złym sensie tylko właśnie cudowna, niepowtarzalna, kochana... Troszczysz się o innych masz różne cechy charakteru te złe i dobre. Jesteś bezczelna, urocza, dojrzała a zarazem czasem dziecinna. Kiedy myślę, że jesteś niewinna Ty naglę pokazujesz jak jesteś odważna i doprowadzasz mnie tym do szału.. Mam ochotę Cie wtedy całą mieć dla siebie. Nie chcę się z Tobą nikim dzielić. Nie jesteś pusta ani głupia, przede wszystkim jesteś szczera i to mnie w Tobie ujęło bo nikt wcześniej nawet nie odważył się mi postawić a Ty zrobiłaś to od razu i...i...no... Zmieniłaś mnie...
O Cholera.. Byłam jak słup soli, nie wiedziałam co powiedzieć, więc tylko się do niego przytuliłam i wyszeptałam słabe dziękuję a on pocałował mnie w czubek głowy.
Było mi z nim dobrze i chyba nie chciałam tego zmieniać. Oczywiście dalej myślałam o Emmie i czekałam na wieści od doktora ale cieszyłam się także, że mogę tu być z nim.

Następnego ranka Harry zdecydował, że pojedzie po farby i prosił abym została z Jego mamą. Nie dziwie się, miała dziś zły humor to znaczy była smutna a ja się domyślałam czemu. Ma długi nie ma pieniędzy, chcę odnowić pokój córce a nie stać ją na to i jej syn za to płaci. No cóż sama pewnie była bym rozgoryczona.
Kiedy pojechał postanowiłam, że przejdę się do kuchni i postaram się poprawić jej humor.
- O witaj Lucy, chodź zrobię ci kawę, chcesz kawę czy może herbatę?
Była skołowana i zamyślona.
- Nie dziękuję bardzo. Czy coś się stało Pni Styles?
- Oj dziecko mówiłam, mów mi Anna. Nie wszystko dobrze, wiesz mój syn jest przy Tobie taki szczęśliwy. Dziękuję Ci za to.
Mówiąc to uśmiechnęła się szczerze i widać było, że jeśli chodzi o to, to jest bardzo szczęśliwa.
- Staram się aby był.
Tak chyba się staram.. Sama nie wiem.
Rozmawiałyśmy jeszcze tak aż do powrotu Harrego.
- Jestem już! Lucy? Jesteś?
- A co bałeś się, że ucieknę?
Weszłam do pokoju głównego i uśmiechnęłam się szeroko na co on odwzajemnił uśmiech równie szeroko.
- A ja wiem... Może mnie nie chcesz..
Może...
- No nie wiem, muszę się zastanowić.
Zrobił naburmuszoną minę ale zanim mi odpowiedział to odezwała się Anna.
- Dzieciaczki muszę wyjść będę wieczorem. Chcecie to możecie dziś malować. Obiad jest w lodówce trzeba tylko podgrzać. Lucy dasz sobie radę z nim?
Zaczęłam się śmiać i pokiwałam, że tak.
- Ej! Ja tu jestem...
- Tak Harry bądź grzeczny pa!
Wyszła a ja w sumie się ucieszyłam, że spędzę z nim trochę czasu sam na sam.
Styles dał nam ubranie na przebranie i wzięliśmy się do roboty. Początkowo braliśmy naszą  pracę bardzo poważnie niestety po chwili coś musiało mi odwalić i wałkiem posmarowałam Harremu plecy na co on zaczął mnie gonić i również mnie wymazał. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy przez dwie godziny malowania. Byłam nawet zdziwiona jak szybko nam to idzie. Bo zachowywaliśmy się jak dzieciaki.
Kiedy byliśmy prawie ku końcowi zostały jeszcze szparki przy oknach, które postanowiłam pomalować, jednak chyba to nie był dobry pomysł bo nie dosięgałam nawet na drabinie..
- Harry... Nie dosięgam...
- Zejdź głuptasie ja to zrobię.
- Ejj....Od razu głuptasie? No dobra może być a... ściągniesz mnie bo trochę się teraz boje...?
Dobra! Nie bałam się ale kurde no... Chciałam znaleźć się w Jego ramionach.
Harry z uśmiechem na ustach złapał mnie za nogi i w talii i podniósł z drabiny.
Okręcił mnie i spojrzał mi głęboko w oczy.
- Dlaczego musisz być taka piękna nawet umazana farbą?
Ha ha..
- A no wiesz ma się ten urok.
Zaczęłam się znowu śmiać a on pocałował mnie w czubek nosa i zaniósł Na pokryty folią stół.
Co on do cholery wyprawia? Położył mnie na tym stole i zaczął całować.
Najpierw skromnie po czole nosie ustach szyj...
- Harry... Trzeba dokończyć ścianę...
- A jeśli ja nie chce... Jeśli ja chcę tylko Ciebie już... już zawsze... Po co... Po co nam ściany.. pieniądze..... Po co nam to wszystko jak możemy mieć siebie Lucy....
Wiedziałam o co mu chodziło chodź on sobie nie zdawał sprawy... Ale nie mogłam mu tego powiedzieć bo to byłby koniec.. Musiałam znaleźć sposób aby się nie dowiedział...
- Hazza... Ściany są po to aby trzymały mury... Pieniądze... Ahh...Kto by to wiedział...
- Eh... Chodź księżniczko dokończymy tą ścianę.
Końcówki zajęły nam jakieś czterdzieści minut.
Gdy skończyliśmy poszliśmy się trochę umyć... Ha...! Trochę.
Było gorąco na dworze, więc ten głupol wymyślił, że wypłuczemy z siebie farbę spryskiwaczami do kwiatów. No cóż było zabawnie, Harry nawet raz się potknął i wpadł prawie twarzą w błoto a przez mój śmiech z niego chciał mnie przez chwile zabić.. Na szczęście kiedy zdjęłam z siebie bluzkę i spodenki no bo i tak była cała mokra uspokoił się.. Zresztą powiedzmy sobie szczerze każdy facet by się uspokoił widząc przed sobą mokrą dziewczynę w bieliźnie, ale mnie to nie obchodziło, nie przed nim... W przy nim mogłabym być nawet naga....


Przepraszam....Przepraszam...Przepraszam.... Brak czasu... Brak cholernej weny! :( Dziś mam blokadę ale to może dlatego, że wczorajszy dzień szczerze był do dupy... 
Obiecałam, że wstawię, więc wstawiam ale wiem, że szału nie ma...staniki nie pękają...Ale jest przynajmniej nie? Eh... Wybaczcie:((.....
Dobra to z takich fajnych rzeczy too.... Założyłam ASKA na którym możecie zadawać pytania mnie, o blogu, o bohaterach o czym tylko chcecie :).
Dzisiaj nie dodaje po ilu komentarzach będzie rozdział bo zawaliłam i muszę się zrekompensować, więc obiecuję rozdział jak najszybciej jak tylko uporam się sama ze sobą.. 
Cóż muszę po prostu zapomnieć o wczorajszym dniu.
Kocham <3 :** Buziaak :**





sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 7

Bardzo prosze o przeczytanie notki pod rozdziałem :).

 Jechaliśmy już jakieś pół godziny i śmialiśmy się z dennych kawałów Harrego, znaczy się on się śmiał a ja udawałam no bo był tak zaangażowany, że nie mogłam mu tego zrobić a po za tym uwielbiałam patrzeć na Jego uśmiech, na niego całego zresztą. Martwiło mnie tylko, że zaczynam się w nim eeee.. No nie wiem... Chyba jestem nim zauroczona. Harry od kiedy mnie uderzył ostatni raz a raczej zmasakrował moje ciało tak troszkę.. Zmienił się, stał się czuły romantyczny i taki opiekuńczy a jeszcze po sytuacji z Emmą to wszystko się podwoiło.
- Ale rozumiesz ten żart prawda kochanie?
Boże...Kochanie? Słońce? Dziś nawet mnie nazwał rybką i żabką. No proszę żabką?
- No nie do końca Harry..
- To a Ci opowiem ten żart jeszcze raz i Ty zaczniesz się śmiać okej? Tylko się wsłuchaj.
Aha ha ha...
- Dobrze.
- Więc...
- Harry.. Nie zaczyna się zdania od więc...
- Oj dobra no już.. No to tak, pewna dziewczyna miała piersi różnej wielkości. Wzięła udział w konkursie mokrego podkoszulka... zajęła pierwsze i trzecie miejsce! Niezłe co? Ha ha ha...
O boże.. Z kim ja jestem w samochodzie? Serio o co w tym niby chodziło? Zaczął się nieziemsko głośno śmiać a ja razem z nim ale nie dlatego, że ten żart był śmieszny no bo błagam.. Tylko Harrego śmiech był na prawdę zaraźliwy.
Kiedy tak się śmiałam i już na prawdę bolał mnie brzuch Loczek powiedział i włączył coś co mnie totalnie rozwaliło.
- Księżniczko, znalazłem fajną płytę z na prawdę extra piosenkami na poprawę humoru, posłuchaj.
Włączył https://www.youtube.com/watch?v=e3GDukTAzDQ a ja umarłam.. Jak byłam mała to była moja ulubiona piosenka z bajek, więc chyba logiczne było to, że zaczęłam się drzeć, krzyczeć, śmiać się i śpiewać jak wariatka. Harry oczywiście śmiał się ze mnie i śpiewał pod nosem tak, żebym nie zauważyła ale ups! Zauważyłam i to było słodkie..
Kto by pomyślał, że taki niebezpieczny gość jak Styles będzie ze mną siedział w samochodzie opowiadał denne kawały i śpiewał "Hakuna matata"...
Gdy piosenka się skończyła jechaliśmy już w ciszy a ja sobie tak pomyślałam, czy jak złapie Harrego za udo, tak po prostu to zareaguje jakoś czy nie?
Odkręciłam się lekko w Jego stronę i delikatnie pogładziłam mu nogę, zrobiłam to prawie nie zauważalnie ale i subtelnie. Drgnął, zacisnął palce na kierownicy i przegryzł wargę. Zaczęłam mu przesuwać delikatnie ręką po nodze a on jakby zadrżał.
- Lucy...
- Ciii... Prowadź.
Nie byłam chyba całkiem świadoma tego co robię, a może byłam tylko chciałam mu pokazać, że wcale nie jestem taka niewinna no i podziękować mu? Sama nie wiem..
Przesuwając tak ręką po udzie lekko poszłam nią w górę i palcem wskazującym musnęłam Jego krocze na co otworzył szeroko oczy i otworzył buzie.
- C..Co.. Ty... Uh.. Co Ty robisz?
Ha! Nie wierze on się jąkał.
- Nic Misiu, dotykam Cię po nodze, mam przestać?
Pod nosem szepnął "misiu" i uśmiechnął się głupkowato.
- Nie no.. Nie ale...
Położyłam mu palec na buzi a drugą ręką pogładziłam już bardziej śmiało miejsce niedostępne.. Czułam jak rośnie, staje się twardy i na prawdę duży... Rany boskie..
Sam mój dotyk sprawiał, że miał gęsią skórkę, ciekawe dlaczego na niego tak działam a przez to, że Harrego ciało tak się zachowywało moje nie było dłużne. Chciałam go pocałować, cholera ja na prawdę chciałam go tak bardzo pocałować.
- Czy mógłbyś zatrzymać na chwilę samochód.
Spiął się.
- Ee...Co? Ta..a.. Tak.
Harry zatrzymał samochód a ja poprosiłam, żeby na chwile się do mnie odwrócił co zrobił od razu i spojrzał się na mnie zdziwiony.
Jedną ręką trzymałam go za ramię druga oplotłam mu głowę i bawiłam się Jego lokami.
Harry nie wytrzymał i sam mnie pocałował.
Ten pocałunek był pełen namiętności. Nasze języki wirowały jakby w tańcu, a ja cała się rozpływałam gdy byłam u Harrego w ramionach.

- Jesteś taka cudowna, słodka... Lucy.. Co Ty ze mną robisz?
Wyszeptał między pocałunkami a ja się tylko uśmiechnęłam i pociągnęłam go tak, że leżałam teraz na fotelu a on był między moimi nogami.. Co się dzieje..
Harry zdjął ze mnie płaszczyk żeby było mi wygodniej? Tak chyba o to chodziło.. Głupia ja.
Całował mnie po szyj i gładził moją skórę na brzuchu. Ja jedną ręką gładziłam mu włosy a drugą powędrowałam na dół do niego.. Był wielki chociaż czułam go tylko przez spodnie. Czułam jak lekko się porusza, tak jakby chciał się uwolnić z tych jego obcisłych spodni.
Kiedy ja zachwycałam się Jego przyrodzeniem, on ręką wsunął się wyżej do moich piersi i zaklął pod nosem.
- Wiedziałem, że są piękne ale nie wiedziałem, że aż tak i do tego tak jędrne... Lucy..
Sama uważałam, że nie miałam czym się chwalić bo nie były zbyt duże ale Harrego to widocznie podniecało. Mnie zresztą też kiedy mnie dotykał, wystarczyło, że był blisko a ja cała płonęłam i dostawałam rumieńców na twarzy.
Gładził je a ja co jakiś czas wypuszczałam z ust cichy jęk... Postanowiłam, że posunę się o jeden krok na przód. Rozpięłam rozporek Jego spodni, odpięłam guzik a Harry jęknął.
- Księżniczko nie musisz jeśli nie chcesz.
Uroczy.. Tak bardzo uroczy.
- Gdybym nie chciała Harry to już dawno byśmy byli u Twojej mamy.
Wydobył z siebie jęk i zaczął całować mnie znowu po szyj.
Ja pomału opuściłam mu spodnie i wydobyłam go z bokserek. Był wielki, gruby i oh niech to szlak... nie mogę...
Kciukiem pogładziłam mu główkę, a Harry złapał moją pierś mocniej i szepnął mi do ucha..
- Co Ty ze mną robisz kobieto.. Twój dotyk...
Lekko ściągnęłam skórkę i już miałam się trochę pobawić gdy zadzwonił telefon Harrego... Bajka się skończyła.
Styles szybko się podniósł szokowany i podniecony, zresztą tak jak ja.. ubrał się i zobaczył, że dzwoni Jego mama.
- Halo? Mamo? Tak, niedługo będziemy. Był mały korek. Tak dobrze. Pa.
Kiedy się rozłączył ja zaczęłam się śmiać, pocałowałam go w policzek i zapięłam pasy.
Przez resztę drogi już nic nie mówiliśmy jechaliśmy w ciszy ale nie krępującej. Każde z nas uspakajało się na swój sposób. Ja zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w muzykę lecącą z radia a Harry palił papierosy i skupiał się na drodze.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam piękny biały dom z ogrodem. Tu było jak w bajce, Pani Styles żyłaby w tej bajce gdyby nie te cholerne długi.
Wysiedliśmy z samochodu i z torbami udaliśmy się do domu mamy Harrego.
Środek domu był równie piękny jak i zewnątrz. Nie jakoś bogato ale rodzinnie, przytulnie, tak że chciało się tu już zostać.
- Mamo! Jesteśmy!
Harry krzyknął a ja się cała spięłam, zaraz miałam poznać Jego mamę.
Zeszła piękna kobieta z długimi czarnymi włosami, zielonymi oczami i piękną figurą, sama osobiście bym powiedziała, że to Harrego siostra.
- Harry, synku! Jak dobrze Cię widzieć.
Przytuliła syna i czuć było bijące ciepło i miłość z jej strony, Harry zresztą tak samo zareagował i wtulił się w swoją mamę.
- A Ty  jesteś pewnie Lucy tak? Tak miło Cię poznać, mój syn nigdy nikogo nie przywiózł prócz chłopaków. Wiesz Louisa, Liama i resztę, dziewczyn też żadnych nigdy nie przyprowadzał dlatego tym bardziej się ciesze, że jesteś. O rety ale się rozgadałam przepraszam chodź niech Cię przytulę.
Wow, przebija nawet Louisa. Ale mama Harrego jest tak urocza, że jak jej nie lubić? Po mimo problemów dalej cieszy się życiem. Takie podejście jest mega wspaniałe.
- Miło mi bardzo, że mogę Panią poznać, Pani Styles.
- Oh, Mów mi Anna. Powiedz mi dziecko rodzice nie będą źli, że zostaniesz na kilka dni?
- Mamo..
- Nic się nie stało Harry, moi rodzice nie żyją od roku, więc nie będą mieli nic przeciwko.
Uśmiechnęłam się przyjaźnie do Mamy Harrego a ona sama posmutniała i mnie przeprosiła.
- Nie ma co przepraszać, nic się nie stało.
- No cóż... Może głodni jesteście? Mam pyszną lasagne a na deser szarlotkę, macie ochotę ?
No a nie? Szarlotki nigdy nie odmówię.
- Z przyjemnością.
Siostry Harrego nie poznałam bo wyjechała gdzieś do ciotki a taty nie ma ale nie pytałam się o to no bo to nie moja sprawa.

Po najpyszniejszym obiedzie i deserze jaki jadłam w życiu poszliśmy z Harrym na spacer. Szliśmy jakąś polną dróżką a on złapał mnie za rękę i popatrzyliśmy się na siebie tak uroczo...
Harry przybliżył mnie do siebie i przytulił.
- Proszę.. Zatańcz ze mną...
- Ale tu nie ma żadnej muzyki Harry...
- Jest.. w naszych sercach. Po prostu ze mną zatańcz.
Objął mnie talii a ja rękami oplotłam mu szyje.
Zamknął oczy a ja mogłam przyjrzeć się Jego rysą. Harry był tak nieprzyzwoicie seksowny, gdy się uśmiechał miał dołeczki w policzkach i przy oczach robił mu się delikatne zmarszczki.
Wtuliłam  się w niego i ruszaliśmy się do wiatru, który chłodził naszą skórę.
Byłam mu wdzięczna, że mnie tu przywiózł i to nie dlatego, że chodziło o Jego mamę bo to też ale chodziło również o odpoczynek, oderwanie się od tego codziennego życia.
- Dziękuje Harry, dziękuję za wszystko.
- Nie dziękuj Księżniczko, po prostu ciesz się chwilą.
Ciesz się chwilą? Może i miał racje, może powinnam wziąć się w garść i zmienić coś w swoim życiu?

Wieczorem gdy byliśmy już po kolacji udałam się do swojego tymczasowego pokoju.
Był w kolorze zieleni, był przytulny i w ogóle czuć było bijące ciepło i miłość z tego domu.
Usiadłam na miękkim łóżku i zaczęłam się zastanawiać do czego nasza relacja z Harrym doprowadzi.  Nie miałam na myśli, że się w sobie zakochamy chociaż nie wykluczałam no bo w życiu dzieją się różne rzeczy ale jeśli stanie się to co prawie się stało w samochodzie to zostawi mnie? Odejdzie z mojego życia? Czy raczej będzie przy mnie... Mówił, że chce abym była Jego no i tak na prawdę już od dawna byłam Harrego. Nagle w pokoju rozległo się pukanie, więc od razu krzyknęłam proszę.
Do pokoju wszedł on, miał na sobie tylko dresowe spodnie, które zjeżdżały mu z bioder ale on się tym chyba nie przejmował. W ręku miał dwa kubki z gorącą cieczą a na buzi miał ten swój piękny uśmiech. Takiego Harrego uwielbiałam.
- Przyniosłem kakao, masz ochotę?
- Jeszcze się pytasz? Chodź siadaj.
Jak powiedziałam tak zrobił. Usiadł bardzo blisko mnie i podał mi kubek z czekoladowym napojem.
 Patrzył się na mnie i uśmiechał głupkowato.
- O co chodzi?
Wziął ode mnie kubek i postawił oby dwa na stoliku.
- Chodź ze mną księżniczko...
Szepnął a ja nie bardzo wiedziałam o co chodzi ale dałam mu się poprowadzić. Pokazał ręką abym się położyła, więc tak też zrobiłam a on delikatnie wszedł między moje nogi i pochylił się nade mną. Kiedy się zbliżył wystarczająco blisko rozchyliłam usta aby dać mu dostęp, który szybko wykorzystał i włożył swój język do moich ust. Nasze języki walczyły a ciała się stykały. Harry zjechał niżej i całował mój brzuch a ręką dotykał moich piersi. Wygięłam się w łuk i poczułam dreszcze.. Sam Jego dotyk sprawiał, że miałam ochotę krzyczeć z rozkoszy..
- Harry...
- Mrr... Mów moje imię złotko...
Oh.. On był taki wspaniały.. Schodził niżej aż natrafił na moje spodenki.
Odruchowo lekko je obsunęłam na co Harremu bardziej zaświeciły się oczy.
- Chciałbym dać Ci tyle rozkoszy.. Ale nie chce żebyś myślała, że tylko mi na tym zależy, więc boże sam nie wierze, że to mówię. Poczekajmy z seksem a na razie pozwól mi zrobić Ci dobrze w inny sposób.
Boże... To jest ideał faceta... Z jednej strony nie chciałam czekać a z drugiej rozumiałam co powiedział i byłam za. Był jednak jeden problem.
Jego mama..
- Harry...
- Hm....?
Gładził mój brzuch a ja nie mogłam wytrzymać...
Pukanie... Fuck...
- Harry.. Twoja mama.
- O cholera, zapomniałem!


Maaam Was!!!! Ha  ha ha
Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się :D
Dodaje wcześniej chodź nie ma 10 komentarzy, bo dziś już nie będę wchodzić i nie będę miała kiedy na pisać a jutro no nie wiem.. Czy będę w stanie.. SOBOTA jest :D.  Rozdział nie sprawdzony ale w wolnej chwili sprawdzę blendy i poprawie :).
Rozdziały będą takiej długości, może ciut dłuższe i częściej jednak proszę o komentowanie :). Dzieje się oj dzieje ha!
A teraz podziękowania.
Rany... Dziewczyny ryczę ze szczęścia! Wasze komentarze opinie dodają mi skrzydeł i chcę pisać i pisać ! Mogę Wam się odwdzięczyć tylko tym, że będę dodawać rozdziały jak najczęściej i postaram się pisać aby nigdy Was nie zanudzić.
Kocham Was Misiaki <3
Dobra na koniec pytanko. 
Gify, które wstawiam podobają się czy wolicie abym zrezygnowała z dodawania ich?
Co do muzyki, która leci:
Jeśli Wam nie odpowiada możecie dać jakąś propozycje i wybiorę jakieś utwory i wstawię:)
Chce zrobić wszystko aby było Wam tu miło :).
Pod każdym rozdziałem z reguły będzie jakieś pytanie, więc jeśli dotrwacie to proszę o szczerą odpowiedź :))

Kooooocham Waaaass !!!!!!

10 komentarzy = Rozdział